Radni chcą kolejnej siłowni w parku. Tylko czy ktoś na nich ćwiczy? - foto
Czterech radnych PiS chce powstania siłowni plenerowej w bielskim parku Włókniarzy. Tymczasem inne takie miejsca w mieście świecą pustkami. Niektóre - jak przy ulicy Lwowskiej - zdają się raczej miejscem alkoholowych libacji.
Ratusz już odpowiedział, że „z uwagi na ochronę kompozycji parku, wynikającą zarówno z zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, jak i zaleceń konserwatorskich, nie ma możliwości dołożenia dodatkowych elementów infrastruktury w postaci siłowni zewnętrznej”. To jednak dobry pretekst, by zastanowić się, czy w ogóle w mieście są potrzebne kolejne takie siłownie?
Miały one skłaniać do ćwiczeń i tym samym być zachętą do prowadzenia zdrowego stylu życia. Prawdziwy boom na nie zaczął się jakieś 10 lat temu. To wtedy zaczęły powstawać, jak grzyby po deszczu, nie inaczej było w Bielsku-Białej. Wiele z nich powstało w tamtym czasie w ramach budżetu obywatelskiego.
Obecnie na terenie miasta jest kilkadziesiąt takich obiektów. Trudno je nawet zliczyć. Nie widać na nich tłumów, niektóre są miejscem libacji, co widać po walających się wokół butelkach.
Więcej na ten temat pisze czwartkowa „Kronika Beskidzka”. Najnowsze wydanie lokalnego tygodnika można kupić w kioskach, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie TUTAJ.
map
Oceń artykuł:
9 45