Rok i trzy miesiące więzienia - taki wyrok usłyszał Paweł J., który rok temu wywołał fałszywy alarm informując o rzekomej ustawce pseudokibiców w lesie na granicy Bielska-Białej i Kóz. Wyrok jest nieprawomocny, prokuratura nie planuje apelacji.

Do nieśmiesznego żartu doszło pod koniec sierpnia zeszłego roku, kilkanaście dni po tragicznych wydarzeniach w Radłowie, gdzie zginął 42-letni bielszczanin. Dowcipniś zadzwonił na nr 112 i podał się za naocznego świadka starcia pseudokibiców. Z jego relacji wynikało, że na granicy Bielska-Białej i Kóz, w terenie leśnym, doszło do ustawki kiboli z udziałem niebezpiecznych narzędzi, w tym maczet. Mieszkaniec powiatu bielskiego swoim zachowaniem postawił w stan gotowości liczne patrole policji. 

Służby szybko namierzyły dowcipnisia - okazał się nim 32-letni Paweł J., który w przeszłości był już karany za przestępstwa przeciwko mieniu oraz przeciwko bezpieczeństwu powszechnemu i odbywał karę pozbawienia wolności (prokuratura zarzucała mu m.in. serię podpaleń na terenie Starego Bielska w 2015 roku).

W połowie lipca Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej ogłosił wyrok w sprawie wywołania fałszywego alarmu. Paweł J. usłyszał karę 15 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Musi także zapłacić 10 tys. zł nawiązki na rzecz Skarbu Państwa oraz 10 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonych. Na poczet kary pozbawienia wolności zaliczono oskarżonemu blisko miesiąc przebywania w tymczasowym areszcie.

Wyrok nie jest prawomocny. Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ nie planuje apelacji.

bak