Zdradza kulisy współpracy z pięcioma prezydentami. Za największy sukces uważa budowę Hulanki
Najbardziej żałuje, że z powodów finansowych nie udało się zbudować mostu kratowego w ciągu ul. 11 Listopada, za największy sukces uważa budowę zachodniej obwodnicy miasta z węzłem Hulanka i tzw. zielonym tunelem. Z końcem lipca po 29 latach ze stanowiskiem dyrektora MZD pożegnał się Wojciech Waluś. Firma ma przed sobą dwa potężne wyzwania. - Te inwestycje są kluczowe dla dalszego rozwoju, a miasto ma otwartą ścieżkę do pozyskania pieniędzy na ich realizację - mówi.
Miejski Zarząd Dróg powstał w kwietniu 1995 roku w wyniku wydzielenia nowej jednostki ze struktur Ratusza, gdzie funkcjonował referat zajmujący się drogami. Wojciech Waluś firmą kierował od początku jej istnienia.
Proszenie o pieniądze w Warszawie
- Zmiany spowodowane były potrzebą skuteczniejszej realizacji stawianych przed jednostką zadań. Pamiętam jak nerwowe było posiedzenie na których omawiałem plany rozwoju sieci dróg i pierwsze rzeczowe harmonogramy robót drogowych. Uwag krytycznych nie szczędził radny, a wcześniej wojewoda Mirosław Styczeń. Szczególną nadzór nad nową jednostkę objął już nieżyjący Janisław Grondys, radny, któremu można przypisać sukces przebudowy praktycznie całej ulicy Karpackiej - wspomina Waluś.
- Początki nie były proste. W latach 90. budżety miast takich jak Bielsko-Biała nie były budżetami proinwestycyjnymi, a dochody były na tyle małe, że wykonywało się drobne prace na sieci dróg mocno wyeksploatowanych i nieprzystosowanych do nowych potrzeb. Każda z inwestycji na drogach krajowych realizowana była jedynie w zakresie środków pozyskiwanych z budżetu państwa, o ile takie zadanie wcześniej zostało wprowadzone przez ministerstwo przy udziale Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych. Stąd częste wyjazdy z wiceprezydentem Jerzym Krawczykiem do Warszawy, gdzie lobbowaliśmy za wprowadzeniem nowych zadań i utrzymanie ich finansowania w budżecie państwa. Lata 90. były najtrudniejsze dla prowadzenia i rozpoczynania nowych inwestycji drogowych - dodaje były szef MZD.
Pomimo mizerii finansowej udało się doprowadzić aleję gen. Andersa do ul. Partyzantów, rozpocząć budowę przejścia podziemnego w Wapienicy, czy rozpocząć poszerzanie ul. Żywieckiej i Cieszyńskiej. Powstawały pierwsze ronda i nowe sygnalizacje świetlne, remontowano kilometry dróg lokalnych.
Pomoc w budowie wschodniej obwodnicy
- Tematem nr 1 była wtedy wschodnia obwodnica Bielska-Białej (dziś S1 - red.). To była taka idea fixe, wręcz mityczne przedsięwzięcie bardzo ważne dla miasta, ale nic nieznaczące z perspektywy Warszawy czy Krakowa. Pamiętam jedno z kluczowych spotkań u ministra transportu i gospodarki morskiej Bogusława Liberadzkiego - wspomina Waluś, który do stolicy udał się w towarzystwie trzech samorządowców - wiceprezydenta Krawczyka oraz burmistrza Żywca Jerzym Widzykiem i Cieszyna Janem Olbrychtem.
- My zabiegaliśmy o wschodnią obwodnicę, Olbrycht o drogę dwujezdniową z Bielska-Białej do Cieszyna, a Widzyk o nowy most przez Sołę. Wtedy nie wiedziałem, jak potoczą się kariery tych panów i jaką rolę odegrają w historii Europy czy Polski - mówi Waluś, który podkreśla wpływ Widzyka na późniejszą budowę S1 jako szefa KPRM, ministra transportu i gospodarki morskiej, a finalnie pełnomocnika prezydenta Krywulta.
Wojciech Waluś przez 29 lat współpracował z pięcioma prezydentami - Zbigniewem Michniowskim, Zbigniewem Leraczykiem, Bogdanem Traczykiem, Jackiem Krywultem i Jarosławem Klimaszewskim. - Każda z tych prezydentur była inna. Wynikało to nie tylko z cech charakteru, osobistych doświadczeń, ale w dużej mierze z różnych uwarunkowań prawnych czy sytuacji politycznej i gospodarczej. Za czasów Leraczyka zarządzanie miastem odbywało się kolegialnie, ale też poprzez delegowanie zadań na zastępców, którzy mieli szerokie kompetencje. Moim bezpośrednim szefem był wtedy i, również za czasów Traczyka, wiceprezydent Krawczyk, którego ceniłem za bezpośredniość i optymistyczne nastawienie. Te początki i atmosferę zapamiętałem w kolorowych barwach pomimo wszystkich trudnych okoliczności.
Prezydent nie rozstawał się z kalkulatorem
- Kadencja z prezydentem Traczykiem, to pomimo wielu tarć związanych z decyzjami Zarządu Miasta, rozpoczęła dynamiczny rozwój w sieci dróg. Mam na myśli przede wszystkim budowę zachodniej śródmiejskiej obwodnicy miasta - tzw. Klubowej wraz z Hulanką. Prezydent, biorąc pod uwagę bardzo duże koszty jej realizacji, rozpoczął starania i negocjacje w Luksemburgu, a następnie doprowadził do historycznego podpisania kredytu z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym na budowę obwodnicy.
- To był człowiek konkretny, otwarty na argumenty potrafiący szybko weryfikować ekonomiczne aspekty przedstawianych mu do rozstrzygnięcia zagadnień. Doświadczenia z zarządzaniem dużą firmą jaką była Aqua miało tu niewątpliwie duże znaczenie. Jego ulubiony gadżet - kalkulator z którym się nigdy nie rozstawał, wyciągany zawsze, gdy sprawy dotykały finansów. W czasie jego kadencji doprowadziliśmy m.in. do połączenia ul. Partyzantów z Żywiecką czy przebudowano plac Chrobrego - wspomina Waluś.
Liczne karteczki po nocnej zmianie
Odchodzący dyrektor najdłużej, bo 16 lat współpracował z Jackiem Krywultem. - Przychodził również z dużej firmy, więc przynosił ze sobą bagaż wielu lat doświadczeń pracy z dużym zespołem ludzi, pracy pod presją czasu i dużej odpowiedzialności. Sprawnie poruszał się w zawiłościach budżetowych. Był spostrzegawczy i miał inżynierskie wyczucie, że coś można usprawnić w pracy sygnalizacji albo w geometrii drogi. Problemem dla mnie był jednak sposób pracy i jego dostępność. W ciągu dnia realizował się w oficjalnych spotkaniach, dzieląc czas pomiędzy reprezentowaniem a zarządzaniem strukturami miasta. Pracę administracyjną zostawiał na wieczór czy noc. Po takiej „nocnej zmianie” większość dekretowanych pism miała charakterystyczne wpisy: „Do omówienia”, czy „Proszę o informację i wyjaśnienia”.
- Często przygotowane wyjaśnienia okazywały się niewystarczające i tak proces decyzyjny się wydłużał. Prezydent codziennie robił na takich małych karteczkach listę spraw do załatwienia i często ad hoc pojawiały się w agendzie posiedzenia całkiem nowe dla nas tematy zapisane wcześniej przez prezydenta na słynnych karteczkach. Większość decyzji podejmował osobiście - wspomina odchodzący dyrektor.
Nowe możliwości po wejściu do UE
W trakcie rządów prezydenta Krywulta pojawiły się zupełnie nowe możliwości dla MZD związane ze wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. - W trakcie współpracy z EBI poznaliśmy i nauczyliśmy się jak te europejskie pieniądze skutecznie pozyskiwać, wydatkować i rozliczać. To pozwoliło nam dużo łatwiej po nie sięgać. Z tych środków powstaje wiadukt w ciągu ul. Wyzwolenia, przebudowujemy al. Armii Krajowej w jej dolnym odcinku, remontujemy główny ciąg Warszawska - Partyzantów - Bystrzańska, Barlickiego i schody łączące ul. 11 Listopada z 3 Maja czy wiele innych ulic. Te opracowane dokumentacje wykorzystaliśmy chociażby do pozyskania środków na rozbudowy Krakowskiej, Żywieckiej czy Cieszyńskiej.
Szczególnie ta ostatnia inwestycja okazała się najtrudniejsza w rozpoczęciu realizacji. - Niekończące się odwoływania od decyzji administracyjnych spowodowały, ze prawie 2 lata opóźniała się budowa. W tym czasie ogłaszaliśmy dwukrotnie przetarg, a koszt wzrósł ze 100 do 150 mln zł. Z ulicą Cieszyńską też, jak z „Hulanką”, stało się tak, że kto inny ją zainicjował a kogo innego czekał zaszczyt jej zakończenia i uroczystego oddania. Ale tak to z tą sztafetą samorządową już jest - mówi Waluś.
Dwie szalenie ważne inwestycje
Ostatnie ponad pięć lat to współpraca z prezydentem Klimaszewskim i jego zastępcą Przemysławem Kaminskim. - Rozpoczynamy przebudowę placu Wojska Polskiego, rozbieramy i budujemy wiadukt w ciągu ul. Kwiatkowskiego, modernizujemy kolejne fragmenty ul. Warszawskiej. Przeobrażamy ul. Łowiecką i górny odcinek al. Armii Krajowej włącznie z placem przed dolną stacją kolejki. Projektujemy dwa parkingi wielopoziomowe, ale to co w mojej ocenie najważniejsze to rozpoczynają się przygotowania do budowy centrum przesiadkowego i reaktywacja tzw. Nowopiekarskiej, która pierwotnie miała biec estakadą nad torami, a obecna wersja to droga pod torami. Te dwie inwestycje w moje opinii są kluczowe dla dalszego rozwoju, a miasto ma otwartą ścieżkę do pozyskania pieniędzy na ich realizację - mówi.
Wojciech Waluś zwraca uwagę na inny, lepszy styl zarządzania. - Odmłodzenie kadry i bezpośredniość w relacjach pozwala na eliminowanie wydawałoby się nieuniknionych zgrzytów i nieporozumień w strukturach, choć tego do końca chyba się wyeliminować nie da. Nowy model charakteryzuje się delegowaniem kompetencji, odpowiedzialności i obowiązków, co usprawnia działanie firmy - przekonuje.
Hulanka z tunelem największym sukcesem
Co było największym zawodowym wyzwaniem dyrektora Walusia w trakcie pracy w MZD? - Z punktu widzenia inżynierskiego na pewno budowa zachodniej śródmiejskiej obwodnicy z pierwszym w Polsce takim tunelem drogowym. Do tego doszły kwestie współpracy z instytucjami europejskimi zanim Polska wstąpiła do UE. Ciekawą inwestycją była przebudowa przekrycia Niwki pod ul. Stojałowskiego, budowa wiaduktu w ciągu ul. Wyzwolenia, budowa systemu ITS, wykorzystującego technologie informacyjne i komunikacyjne w obszarze transportu drogowego Bielska-Białej. Wreszcie budowa systemu parkingów publicznych. Mile będę wspominał nasze prace nad stworzeniem pierwszej bajkowej rzeźby Reksia - dodaje.
- Z rzeczy, których nie udało się zrealizować i których mi żal, to na pewno rezygnacja z budowy mostu kratowego w zgodzie z jego historycznym wyglądem w ciągu ul. 11 listopada. Było bardzo blisko takiej właśnie realizacji, jednak ze względów finansowych i konieczność remontu z uwagi na zagrożenie powodziowe odtworzyliśmy jedynie zwykły most - wskazuje ustępujący dyrektor MZD.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
91 42