Kupili mieszkania od dewelopera. Po opadach deszczu garaż zabezpieczają workami z piaskiem
Niecałe dwa lata temu oddano do użytku inwestycję deweloperską przy ul. Lipnickiej w Bielsku-Białej. Krótko po wprowadzeniu się, lokatorzy zauważyli, że woda po opadach deszczu wlewa się do garażu. Największe straty powstały po czerwcowej powodzi błyskawicznej - uszkodzone zostały samochody i rzeczy pozostawione w komórkach lokatorskich. Mieszkańcy sugerują, że przy budowie źle zostało wykonane odwodnienie. Deweloper winą obciąża sieć deszczową należącą do miasta.
Jak relacjonują mieszkańcy, już w 2023 roku, niespełna rok po odebraniu mieszkań zgłaszali problemy z garażem. Po drobnym deszczu na podłożu i ścianach pojawiła się wilgoć, a pod zaparkowanymi samochodami stały kałuże. Były także zacieki wody na ścianach. Lokatorzy sugerowali brak odpowiedniej wentylacji oraz odpływów w pomieszczeniu jak i na zjeździe do garażu podziemnego.
Wilgoć i woda po opadach
W tym roku zaczęło dziać się jeszcze gorzej. - W kwietniu też się woda pojawiała, więc to nie jest temat, że dopiero teraz nas zalało, bo wcześniej już były oznaki, że może się tak wydarzyć. Uważam, że przede wszystkim odpływ liniowy powinien zostać zastosowany nie tylko przed samym wjazdem do garażu, ale również wewnątrz. Ponadto kratki odpływowe nie mają odpowiedniego spadu, woda zamiast spływać do kratek odpływa od nich i swobodnie płynie dalej - mówi nam jeden z mieszkańców.
- W międzyczasie była awaria pompy, która odprowadza wodę i deweloper stwierdził, że jest ona po gwarancji. Musieliśmy sfinansować połowę zakupu nowej, ale jak gwarancja mogła się skończyć, skoro ja mieszkanie odbierałem od dewelopera w październiku 2022 roku, więc nawet nie minęły 2 lata - dodaje.
Najgorsze przyszło w czasie czerwcowej powodzi błyskawicznej - garaż wraz z komórkami lokatorskimi został zalany. Woda dostała się do skrzynek z prądem na powierzchni gruntu, uszkodziła zaparkowane samochody. Jednemu z mieszkańców zepsuł się pojazd wart ok. 80 tys. zł, dlatego próbował namówić sąsiadów na wykonanie ekspertyzy pod kątem prawidłowego wykonania kanalizacji deszczowej.
Workami z piaskiem przed wodą
W tym czasie, zarządzca nieruchomości ograniczał się do informowania mieszkańców na temat doraźnych działań. Nakazano m.in. opróżnić komórki lokatorskie i zabroniono korzystać z garażu. - Informujemy, że na dzień 19 lipca br. planowane jest zakończenie usługi osuszania w garażu podziemnym. Bezpośrednio po zakończeniu osuszania odbędzie się odgrzybianie pomieszczeń oraz komórek lokatorskich. Odgrzybianie zostanie wykonane wyłącznie w komórkach, które zostały całkowicie opróżnione. W przypadku nie opróżnienia komórki usługa odgrzybiania nie zostanie wykonana z uwagi na ryzyko powstania uszkodzenia mienia - czytamy w jednym z takich komunikatów. Przy okazji dodano, że jeśli komórki nie były opróżnione, to odgrzybianie ich odbędzie się w późniejszym terminie, ale już na koszt lokatorów.
W innym komunikacie zarządca poinformował, że w związku z zapowiadanymi deszczami kotłownie czy rozdzielnie elektryczne zostały zabezpieczone… workami z piaskiem. Dla mieszkańców pozostawiono też po kilka worków przy każdej z klatek schodowych, aby w razie potrzeby mogli sami ich użyć. Jak relacjonuje nam jeden z mieszkańców, pierwotnie mówiono o zakupie piasku również na koszt lokatorów.
Jeszcze w czerwcu dwie firmy sprzątające przystąpiły do sprzątania klatek schodowych i garażu, po sprawdzeniu przez techników stanu technicznego kotłowni ponownie je uruchomiono. Szkody zgłoszono do ubezpieczalni. Poinformowano mieszkańców, że jeśli firma sprzątająca nie domyje zabrudzeń spowodowanych powodzią, dobrze byłoby, żeby lokatorzy sami to zrobili, własnymi rękami. Postanowiono, że garaż pozostanie zamknięty przez kolejne dwa tygodnie, aby nie zaburzać procesu osuszania i nie wprowadzać wilgoci z zewnątrz. Niestety, końcem miesiąca doszło do kolejnego zalania.
Przyczyną niedrożny rów?
Mieszkańcy wystosowali wtedy pismo, do którego dołączyli dokumentację zdjęciową sytuacji po 15-minutowym opadzie, do którego doszło 22 czerwca. Zwrócili uwagę, że pobliski rów, który znajduje się w górnej części osiedla, jest zapchany, a woda z niego trafia do zbiornika rozdzielczego, z kolei jego ujście znajduje się zbyt blisko budynku. Przekazano, że kratki odpływowe na terenie nieruchomości zostały źle rozmieszczone, a zamontowana wcześniej pompa do odsysania wody z garażu nie jest odpowiednia.
Lokatorzy zwrócili też uwagę, na potrzebę wykonania odpowiedniego odpływu i wskazali, że sama wymiana pompy nie załatwi problemu strat finansowych i materialnych. Dodatkowo poprosili o weryfikację przepustowości rynien oraz odpływów ze względu na notorycznie powtarzające się wycieki wody po elewacji.
- Rów leży poza granicą działek należących do osiedla, nie jest własnością wspólnot mieszkaniowych ani dewelopera, zatem utrzymanie rowu należy do właściciela terenu, prawdopodobnie gminy. Deweloper nie odpowiada za zagospodarowanie wód opadowych z terenów sąsiednich. Wpusty drogowe i ich usytuowanie wykonano zgodnie z projektem, zatwierdzonym w pozwoleniu na budowę. Wykonano dodatkowo odwodnienie liniowe przed wjazdem do garażu, zamiast mniej wydajnego, punktowego wpustu. Zamontowana pompa w kotłowni była odpowiednia dla swoich wymagań, natomiast doszło do jej awarii i nie zadziałała, a jest po upływie gwarancji producenta. Mimo to, doszło do wymiany pompy na nową, o lepszych parametrach użytkowych. Odpływ do potoku wykonany jest zgodnie z zatwierdzonym w pozwoleniu na budowę projektem, oraz według szczegółowych wytycznych Wód Polskich i jest odebrany protokolarnie przez tą instytucję. (…) Nie bierzemy odpowiedzialności za straty poniesione w czasie powodzi, jednakże jesteśmy otwarci na rozmowy o dodatkowych zabezpieczeniach, aby zapobiec takim wydarzeniom w przyszłości. Rynny oraz rury spustowe wykonano zgodnie z projektem zatwierdzonym w pozwoleniu na budowę - czytamy w odpowiedzi, której udzielił mieszkańcom przedstawiciel spółki deweloperskiej.
Zarządca mija się z prawdą
W związku ze skargami mieszkańców, które trafiły do naszej redakcji, skontaktowaliśmy się z osobą zarządzającą nieruchomością. Chcieliśmy dowiedzieć się, jakie działania będą teraz podejmowane. Niestety, zarządca nie był chętny do odpowiedzi. W mało elegancki sposób argumentował, że nie jesteśmy upoważnieni do zadawania żadnych pytań, ponieważ nie jesteśmy ani policją, ani nadzorem budowlanym. Osoba ta domagała się wręcz, abyśmy wyjawili nazwisko lokatora, który zgłosił nam sprawę. Zgodnie z prawem prasowym tego nie zrobiliśmy, bo mieszkaniec zastrzegł swoją anonimowość.
- Do zalania doszło tylko raz, w czasie powodzi 4 czerwca. Budynek jest na gwarancji, wszelkie usterki są na bieżąco zgłaszane deweloperowi i naprawiane. Mieszkańcy otrzymują informacje na bieżąco - zapewniono nas. Zgodnie z tym co mówią mieszkańcy, informacja o jednokrotnym zalaniu garażu i piwnic jest - delikatnie mówiąc - mijaniem się z prawdą. Tak jak to, że usterki są naprawiane „na bieżąco”. Wysłaliśmy więc prośbę o zajęcie oficjalnego stanowiska w całej sprawie bezpośrednio do dewelopera.
- W dniu 4.06 doszło w naszym mieście do powodzi błyskawicznej, w wyniku której doszło do zalania wielu nieruchomości i powstania ogromu szkód. Przyczyną zalania garażu budynku przy ul. Lipnickiej nie było nieprawidłowe odwodnienie, a zaistnienie żywiołu, który spowodował wylewanie potoków i nieodbieranie wody deszczowej przez miejskie sieci deszczowe. Deweloper współpracuje ze wspólnotą i wykonuje dodatkowe prace zabezpieczające budynek przed skutkami takich zdarzeń w przyszłości - czytamy.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
36 64


