W Bielsku-Białej jest stadion lekkoatletyczny, ale niewiele słyszy się o bielskich lekkoatletach. Głośno jest raczej o piłkarzach Podbeskidzia oraz siatkarkach BKS.

Wydaje się tymczasem, że mając takie zaplecze oraz dwa działające w mieście kluby lekkoatletyczne, stolica Podbeskidzia powinna być znaczącym ośrodkiem w kraju w tej dyscyplinie sportu. Tymczasem jedynym lekkoatletą reprezentującym z powodzeniem nasz kraj na arenie międzynarodowej i trenującym w Bielsku-Białej jest pochodzący z powiatu cieszyńskiego kulomiot Michał Haratyk.

Czyżby młodzi ludzie nie garnęli się do królowej sportu, jak popularny nazywana jest lekka atletyka? A może jest inny powód tego, że w mieście mamy tysiące młodych piłkarzy, a zaledwie garstkę lekkoatletów?

O tym, w czym tkwi problem, z bielszczaninem Zbigniewem Polakowskim, wiceprezesem PZLA, rozmawia w najnowszym wydaniu „Kronika Beskidzka”. Nowy numer jest w sprzedaży, e-wydanie TUTAJ.

map