Sezon grzewczy dawno się zakończył, mimo to ryzyko zatrucia tlenkiem węgla nadal jest duże. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy bielscy strażacy odnotowali 50 zdarzeń związanych z obecnością czadu. W środę interweniowali na osiedlu Beskidzkim.

W środę po godz. 17.00 strażacy zostali wezwani do jednego z mieszkań w budynku wielorodzinnym mieszczącym się przy ul. Sterniczej w Bielsku-Białej. Stężenie tlenku węgla w łazience wynosiło 370 ppm i ponad dziesięciokrotnie przewyższało dopuszczalne normy. Na szczęście nikt nie uległ podtruciu.

- Wysokie temperatury negatywnie wpływają na stan przewodów kominowych. To z kolei zwiększa ryzyko powstania tzw. ciągu wstecznego, który może być bardzo niebezpieczny. Trzeba mieć świadomość, że temperatura przy wylocie przewodów kominowych w upalny dzień jest do 2,5 razy wyższa, niż temperatura zewnętrzna. Powstaje słup powietrza, który zamiast odprowadzać spaliny z naszych urządzeń grzewczych, wtłacza je z powrotem - mówi mł. bryg. Patrycja Pokrzywa z Komendy Miejskiej PSP w Bielsku-Białej.

Od początku czerwca bielscy strażacy odnotowali 50 interwencji związanych z tlenkiem węgla. Jedna osoba z objawami zatrucia trafiła do szpitala. - Nie ma tak naprawdę skutecznego rozwiązania tego problemu. Jedyną metodą jest przeczekanie upałów i branie kąpieli wieczorem lub wcześnie rano. Czyli wtedy, gdy słońce nie ogrzewa intensywnie przewodów kominowych. Należy też wystrzegać się używania urządzeń grzewczych w godzinach intensywnego nasłonecznienia. Pamiętajmy też, aby zapewnić odpowiednią wentylację w mieszkaniach oraz zaopatrzyć się w czujniki tlenku węgla - dodaje oficer prasowa PSP.

bb