Wzorowano się na Niemcach, wyszedł niewypał. W trzy lata złożono... cztery wnioski
Blisko trzy lata temu, na wzór niemieckich miast, w Bielsku-Białej wprowadzono program dofinansowujący „zielone” dachy. Przez trzy lata programu, złożono ledwie kilka wniosków. Mieszkańcy chyba nie są przekonani do tego typu rozwiązań.
„Zielone Dachy dla Miasta Bielska-Białej” miały być odpowiedzią na zmiany klimatyczne. Program powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Gmin Polska Sieć „Energie Cités“. Jest wynikiem porozumienia, jakie zostało podpisane pomiędzy organizacją a miastem Hamburg w 2019 roku w celu przekazania wiedzy dotyczącej planowania i realizacji działań na rzecz powstawania zielonych dachów w przestrzeni polskich miast - Bielska-Białej, Bydgoszczy, Gdyni, Lublina, Kalisza, Krakowa, Warszawy i Wrocławia.
Zieleń porastająca dachy wpływa na ograniczenie skutków zmian klimatu. Deszczówka i roztopy z dachów bitumicznych spływają do kanalizacji, tymczasem „zielone” dachy zatrzymują nawet do 99 proc. wód opadowych. To może wpływać na ograniczenie zjawiska powodzi błyskawicznych i podtopień. Dodatkowym celem była poprawa jakości powietrza oraz ograniczanie zjawiska tzw. miejskich wysp ciepła.
Rok temu z uwagi na nikłe zainteresowanie programem radni uchwalili podwyżkę dotacji, a miasto dla przykładu zrealizowało „zielony” dach w nowej siedzibie przy ul. Dmowskiego. Ale i to nie pomogło.
Z przekazanych nam informacji wynika, że w 2022 roku złożono jeden wniosek o dofinansowanie „zielonego” dachu, ale nie został zrealizowany. Rok temu były dwa wnioski - wykonany został dach intensywny oraz ekstensywny. W tym roku został złożony jeden wniosek, termin realizacji upływa 30 września.
ak
Oceń artykuł:
22 73