Nieznajomy nagrywa sąsiadów i składa donosy. Mieszkanka bielskiego osiedla żyje w strachu
Na osiedlu mieszkaniowym w Bielsku-Białej „grasuje nieznany sprawca”, który rejestratorem dźwięku nagrywa... sąsiadów. Po zgłębieniu okazuje się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana - osoba ta wykorzystała jedno z nagrań, by złożyć anonimowy donos do MOPS. Przeprowadzona kontrola nie potwierdziła, by dzieciom działa się krzywda. - Nagrywanie sąsiadów może być formą niepokojenia - przestrzega asp. Przemysław Kozyra, p.o. oficera prasowego bielskiej policji.
- Na osiedlu (dane do wiadomości redakcji - red.) w Bielsku-Białej grasuje nieznany sprawca, który nagrywa mieszkańców na klatkach schodowych bloków na urządzenie rejestrujące głos. Uzyskuje w ten sposób informacje dla niego nieprzeznaczone - brzmi treść zgłoszenia nadesłanego przez Czytelniczkę.
Rejestruje dźwięki na klatce schodowej
Sprawa wyszła na jaw, bo jedno z nagrań została przesłane do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bielsku-Białej. - Sprawca celowo nagrywa rozmowy osób korzystających z mieszkania. Taka sytuacja jest bulwersująca i niedopuszczalna oraz może stanowić przestępstwo - pisze kobieta.
Skontaktowaliśmy się z kobietą, która jest autorką zgłoszenia. Mówi nam, że jej rodzina żyje w strachu, ponieważ nie wiadomo, do jakich nieuprawnionych informacji mógł dojść nagrywający. Powagi szczególnie nadaje fakt, że jej mąż jest pracownikiem międzynarodowej korporacji i wiążą go klauzule poufności.
Sprawa najpewniej ma drugie dno, bo na nagraniach, które trafiły do MOPS słychać m.in. dość głośną zabawę dzieci, a także ich płacz. Zachodzi więc podejrzenie, że ktoś w dobrej wierze mógł chcieć sprawdzić, czy aby nie dzieje się im krzywda. Kobieta zaprzecza, aby źle zajmowała się dziećmi, co ma potwierdzać fakt, że od 15 lat sama pracuje w placówkach opiekuńczych i posiada uprawnienia asystenta rodziny.
Anonimowo donos z nagraniem
- Jestem mamą czwórki dzieci, nie dzieje się im żadna krzywda, poza tym, że zostały nagrane przez nieznanego sprawcę. Od tego czasu nie mamy chwili spokoju. Nie znamy dnia ani godziny, kiedy nasze prywatne rozmowy zostaną zarejestrowane i wykorzystane. Nie ma również pewności, czy dzieci nie nagrywa pedofil. Nie wiadomo ilu mieszkańców osiedla zostało nagranych - mówi kobieta.
Anonimowe zgłoszenie zawierające nagrania trafiło do MOPS w lutym. Zgodnie z procedurami do mieszkania udał się pracownik socjalny, aby sprawdzić sytuację. Przeprowadzono wywiad, nieprawidłowości nie wykazano. - Weryfikujemy każde zgłoszenie, bez względu na to, kogo ono dotyczy. Czujemy się w obowiązku przeprowadzić wizytę lokalną, nawet jeśli otrzymamy anonim. Jeśli pracownik zobaczy, że sytuacja jest w porządku, to sprawa nie jest kontynuowana - mówi Agnieszka Moroń, dyrektor MOPS.
Od tego czasu jednak rodzina boi się, że jej członkowie ciągle są nagrywani. Dlatego teraz zdecydowali się zgłosić sprawę do mediów. - To jedyne nagrania, o których wiem. Nie wiadomo jednak, jak długo to trwa i od kiedy nagrania były gromadzone. Zgłosiłam sprawę na policję, ale szybko otrzymałam odpowiedź, że namierzenie nagrywającego jest praktycznie niemożliwe - dodaje bielszczanka.
Uporczywe nękanie i niepokojenie
- Nagrywanie sąsiadów może być formą niepokojenia. W tej sytuacji służby tak jak należy zareagowały na zgłoszenie, nie ma jednak pewności, jakie są motywy działania nagrywającego - mówi asp. Przemysław Kozyra pełniący obowiązki oficera prasowego bielskiej policji na temat anonimu wysłanego do MOPS.
Jeśli zaś nagrania dotyczyły również prywatnych rozmów, zastosowanie mają tutaj przepisy prawa karnego. Zgodnie z art. 267 kk, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nie przeznaczonej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 2. Obejmuje to również przypadki, gdy osoba nagrywa rozmowę, w której nie uczestniczy, bez wiedzy oraz zgody wszystkich jej uczestników. Uzyskane w ten sposób i rozpowszechniane informacje, mogą również być podstawą pozwu z tytułu zniesławienia.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
78 38