Kilka dni temu na drzewach rosnących wzdłuż rzeki Białej w rejonie Klimczoka i Wokulskiego pojawiły się oznaczenia. Zaniepokojony mieszkaniec przysłał do nas zdjęcia z pytaniem, czy drzewa te nie pójdą pod topór. Zapytaliśmy w Ratuszu.

Zdjęcia wykonano w rejonie ul. 11 Listopada. - Wycinka czy remanent? - brzmi treść pytania naszego Czytelnika, który załączył zdjęcia. Rzeczywiście, kilka dni temu niektóre drzewa wzdłuż rzeki, znajdujące się na wysokości domów handlowych Klimczok i Wokulski zostały oznaczone zieloną farbą. A jak ktoś oznacza drzewa, to zwykle znaczy to coś niedobrego. Przynajmniej w opinii mieszkańców.

Okazuje się, że oznaczenia pojawiły się w związku z planowaną pielęgnacją drzew, która zresztą częściowo już się zakończyła. Chodziło o usunięcie tzw. suszu znad ścieżki, którą spacerują mieszkańcy. Suche gałęzie zostaną bezpiecznie usunięte, a planów wycinki całego szpaleru drzew nie ma.

- Złożyliśmy pismo do Wód Polskich o usunięcie jednej robinii w tym rejonie, która jest w bardzo słabym stanie, to już nie leży w naszej dyspozycji. Z naszej strony do wycinki przeznaczony został jeden obumarły świerk przy Wokulskim. Za niego nasadzone zostaną graby - słyszymy w Ratuszu.

Zielone napisy na pniach zwykle sygnalizują, że drzewo wymaga pielęgnacji. Za to pomarańczowe numery, że na przykład ze względu na stan zdrowia i bezpieczeństwo - musi zostać skierowane do wycinki.

ak