Kradzieże, awantury i spożywanie alkoholu to codzienność w rejonie byłego dworca PKS. Doszło do tego, że trzeba było go objąć w końcu specjalnym nadzorem. Dworzec, przylegająca do niego ulica Lipowa z Żabką i przystankiem, po drugiej stronie ulica Przechód z sobotnią nocną dyskoteką, barem, przejście pod ulicą Piastowską, to rejon gdzie mieszkańcy, w tym osoby przyjeżdżające do Bielska-Białej narażeni są na nieustanne zaczepki i wszczynane awantury już nie tylko nocami i wieczorami.

- Nie tak dawno szedłem w niedzielę w południe do Żabki i kiedy byłem parę metrów od sklepu, wybiegł z niego jakiś mężczyzna, a za nim ekspedientka krzycząca, żeby łapać złodzieja - mówi pan Kazimierz, mieszaniec pobliskiego osiedla, tzw. Żeromskiego. - Dosłownie, jak w jakimś kiepskim filmie.

Najgorsze są nocne awantury

Złodziejowi udało się uciec, ale biegnąc pogubił wszystkie fanty. - Tu trzeba mieć oczy dookoła głowy, niektórzy kradną na bezczela - słyszymy w sklepie. Żabka narażona jest na straty, jej personel na stresy. Okoliczni mieszkańcy i podróżni z kolei na zaczepki i nagabywanie o drobne pieniądze. Częstym widokiem są też osoby oddające mocz w miejscu publicznym, w zaroślach wzdłuż ulicy Traugutta na wysokości górnej płyty byłego PKS-u. Podobne widoki czekają na ścieżce wiodącej wzdłuż ogrodzenia kościoła.

To zresztą ulubiony rewir do popijania mocniejszych trunków. Są to rzecz jasna uciążliwości, ale - jak twierdzą mieszkańcy - można je znieść, o ile człowiek zachowa spokój i sam nie wda się w awanturę z „podejrzanymi typami”. - Najgorsi są nocni zadymiarze - mówi mieszkaniec. - Potrafią się wydzierać o 1 w nocy. Tu jest pełno różnych zaułków, gdzie siedzą, piją i wydaje im się, że są sami na świecie.

- Ten rejon miasta jest pod naszym szczególnym nadzorem - nie ukrywa Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji. - Z racji samego dworca autobusowego, Żabki na Lipowej i jednego z barów na ulicy Przechód. Te miejsca gromadzą często osoby nadużywające alkoholu i zakłócające ciszę nocną, bądź też prowokujące bójki - przekonje st. sierżant. Policja ma tu więc pełne ręce roboty. Patrole pojawiają się w okolicy kilka razy dziennie, również nocą rejon ten podlega częstszej kontroli.

Wzmożone patrole policji i strażników

W podobny sposób działa straż miejska. - Na skutek sygnałów płynących od mieszkańców rejon dworca autobusowego przy ulicy Warszawskiej objęty został od listopada zeszłego roku kartą zadania doraźnego - mówi Krystian Kowalczyk, zastępca komendanta. W rejonie tym prowadzone są wzmożone kontrole. W ostatnim półroczu strażnicy kontrolowali opisywany rejon blisko 150 razy nakładając na piętnastu sprawców wykroczenia polegającego na spożywaniu alkoholu w miejscu publicznym kary grzywny i mandaty.

Nie można więc powiedzieć, że nie ma tu szeroko pojętej prewencji. - Tylko, że tutaj wszystko wydaje się być problemem - nie ukrywa Joanna Buzderewicz, dzielnicowa z Komisariatu Policji nr III przy ul. Traugutta. - W tym rejonie naprawdę jest co robić. Dzielnicowa potwierdza to, czego można doświadczyć w opisywanych miejscach na własnej skórze i zobaczyć gołym okiem, w tym chaos komunikacyjny i infrastrukturę rodem z lat 60. - Reagujemy na każde wezwanie, najczęściej o naruszeniach przepisów informuje nas ochrona dworca autobusowego - zapewnia policjantka. - Teren patrolują też prewencyjnie radiowozy i patrole piesze.

xxx

Wątpliwe, aby w najbliższej i nieco dalszej przyszłości coś się tu zmieniło skoro od wielu lat, mimo ponawianych próśb władza nie chce znaleźć pieniędzy na remont chociażby nawierzchni drogi wiodącej do przejścia podziemnego pod ulicą Piastowską. Ambitne plany budowy centrum przesiadkowego zmienią, owszem, ale rejon dworca PKP. Okolice górnej płyty PKS-u dalej pozostaną skansenem.

Kuba Jarosz
[email protected]