Przy wyremontowanym nie tak dawno przejściu podziemnym na osiedlu Karpackim gęstnieje dżungla. Powodem remontu był obskurny wygląd tunelu, a teraz jego otoczenie również  wygląda na zapuszczone. Interwencję podjął miejski radny.

Przejście pod ruchliwą al. gen. Andersa łączące osiedle Karpackie zostało odświeżone przez MZD w 2020 roku w ramach utrzymania obiektów mostowych. Miejsce to było notorycznie dewastowane przez graficiarzy. Wyremontowano jego konstrukcję i tynki, zamontowano nowe oświetlenie. Przed wejściem po obu stronach oraz w środku zamontowano kamery monitoringu miejskiego. Ściany zostały zabezpieczone w systemie antygraffiti. Prace objęły też naprawę posadzki i schodów oraz uzupełnienie odwodnienia.

Jeszcze kilka lat temu mieszkańcy zwyczajnie bali się tędy przechodzić, bo obskurne przejście wzbudzało niesmak. Teraz okazuje się, że ich bezpieczeństwu zagraża… przerośnięta roślinność znajdująca się od strony jednostki „C”. W sprawie uporządkowania roślinności z interpelacją zwrócił się radny Roman Matyja.

- Na prośbę mieszkańców piszę do pana w sprawie przeprowadzenia prac porządkowych przy wyjściu z podziemnego przejścia pod aleją gen. Andersa. Przerośnięta trawa oraz wystające konary drzew i krzewów przeszkadzają przy poruszaniu się ciągami pieszymi. Natomiast z drugiej strony tego przejścia znajduje się uszkodzona barierka ochronna, która stanowi zagrożenie bezpieczeństwa dla pieszych. Proszę o uruchomienie swoich służb i wykonanie powyższych prac - pisze radny do władz miasta.

Nieco bardziej złośliwi mieszkańcy, akurat z Kamienicy, wytykają radnemu Matyi, by nieco rozważniej typował miejsca, gdzie jego zdaniem konieczna jest wycinka roślinności. Wszystko dlatego, że kilka tygodni temu osobiście, w celach przygotowań do pikniku na terenie pobliskiego Domu Kultury, wyciął… kwitnące pąki róż z tzw. zielonego przystanku, w którego urządzenie sam miał duży wkład. - Mam o to żal, to były piękne kwiaty - mówi nam mieszkanka dzielnicy, która z zamiłowania jest ogrodniczką.

ak