Śmierć królów przestworzy. W Bielsku-Białej z monumentu zniknęły ich pamiątkowe tablice
Ciało pilota Stanisława Wigury znaleziono od razu, zwłoki Franciszka Żwirki dopiero po pewnym czasie. Wszędzie wokół były resztki samolotu. W oczy rzucały się dwa ogromne drzewa, których wierzchołki ściął spadający aeroplan.
Ochrzczono je później mianem „masztów śmierci”. W 1932 roku w Cierlicku na Zaolziu - kilka kilometrów od Cieszyna - zginęli pilot Franciszek Żwirko oraz jego mechanik, konstruktor lotniczy, inż. Stanisław Wigura. W Bielsku-Białej jest plac noszący ich imię, a na nim pomnik upamiętniający obu awiatorów. Ostatnio z monumentu zniknęły pamiątkowe tablice. Pozostały tylko ślady w miejscu, gdzie były zamontowane.
Trafiły do odnowienia. Dobrze by było, żeby wróciły przed wrześniem, czyli kolejną rocznicą tragedii. Zginęli w niej - chyba nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę - prawdziwi bohaterowie przestworzy, których podniebne wyczyny były legendarne. Żwirko i Wigura zapisali się na stałe w historii nie tylko polskiej, lecz również światowej awiacji. A były to czasy, kiedy wyczynami lotników, latających coraz szybciej i wyżej, docierających w najbardziej odległe zakątki globu, pasjonowali się prawie wszyscy.
Więcej o wyczynach Żwirki i Wigury, a także o okolicznościach ich tragicznej śmierci pisze „Kronika Beskidzka”. Nowe wydanie lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży, e-wydanie TUTAJ.
map
Zdjęcie: NAC
Oceń artykuł:
54 4Komentarze 8
Wadliwa konstrukcja i nie wyciąganie właściwych wniosków z wypadków tego samolotu.
Patrz YT: RWD - 6 - samolot Żwirki i Wigury.

Klauzula informacyjna ›