Sensacyjne ustalenia historyka. Odnaleziony dokument nie był projektem kina Wanda
Ponad 100 lat temu w Białej planowano budowę trzeciego kina. Te dość sensacyjne ustalenia potwierdziła praca badawcza historyka Jacka Kachela, który w Archiwum Państwowym w Bielsku-Białej dotarł do wielu interesujących dokumentów, które rzucają zupełnie nowe światło na sprawę kin w dwumieście. Dlaczego ostatecznie nie doszło do budowy trzeciego kina w Białej? I kim był tajemniczy inwestor?
Historyk, szukając źródeł na temat budowy miejskiego kina w Białej, które wielu zna jako kino Wanda, trafił na plany innego budynku. Początkowo wszystko wskazywało, że to jeden z odrzuconych projektów kina miejskiego, przygotowywanych dla Magistratu. I taka na temat tego dokumentu panowała opinia.
Podatkiem we właściciela kina
Tymczasem osoby tworzące profil Bielskie Kina w Facebooku oraz Nagib Emrulahi - wnuk pani Bańkowskiej, przez wiele lat prowadzącej kino Rialto, zwrócili uwagę na niezgodności znalezionego projektu z kształtem kina Wanda. Zasugerowali również miejsce, gdzie planowano wystawić kino uwidocznione na planie.
Jacek Kachel postanowił potwierdzić te domysły i rozpoczął pracę, by odpowiedzieć na pytanie, kim był tajemniczy inwestor, który chciał wybudować w Białej trzecie kino (w 1913 roku w Białej działały dwa kina - miejskie obok Ratusza i LUX w Hotelu od Czarnym Orłem). Historykowi udało się rozwiązać tę zagadkę i ustalić kto też starał się o koncesję na wyświetlanie filmów i pozwolenie na wybudowanie kina.
Brakującym elementem układanki okazał się Adolf Zenker, który prowadził kino w Hotelu Kaiserhof w Bielsku, a jego działalność nie do końca podobała się miejski władzom. Włodarze mieli m.in. uwagi do moralności puszczanych tam filmów, podszyte dodatkowo przekonaniem, że kino odbiera widzów teatrowi i przysparza mu problemów finansowych. Co jakiś czas radni przyznawali teatrowi dodatkowe wsparcie, sięgając w tym celu do kieszeni właściciela kina. Radni nakładali na Zenkera dodatkowy podatek. Efekt był taki, że teatr nadal miał kłopoty finansowe, a przedsiębiorstwo Zenkera wciąż przynosiło zyski.
Fałszywe oskarżenia urzędników
Pod koniec 1911 roku, magistrat Bielska zakazał Zenkerowi działalności ze względu na uchybienia formalno-prawne związane z przepisami przeciwpożarowymi i policyjnymi. Przedsiębiorca odwołał się od zarzutów oraz kary. Wiedział, że straż i policja zainterweniowały u niego nieprzypadkowo, a na zlecenie władz miasta. Zenker wniósł sprzeciw i dowiódł, że nigdy w Bielsku nie roszczono sobie etycznych pretensji względem jego przedsięwzięcia. Przeciwnie, wszystkie filmy z tzw. męskich wieczorków były wcześniej pokazywane policji i gminnej komisji, a jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to nigdy nie było żadnych uwag.
Odwołanie odniosło skutek i Zenker znów mógł wyświetlać filmy. 19 stycznia 1912 roku tysiąc plakatów rozlepionych na terenie obu miast triumfalnie informowało o jego zwycięstwie w sporze z magistratem Bielska i zapraszało na dwa seanse filmowe do Kaiserhofu. - Ta zwycięska bitwa nie oznaczała końca konfliktu, a tylko jego zaognienie. Zenker nie miał złudzeń, że władze Bielska wykorzystają każdy pretekst, aby się go pozbyć. Dlatego postanowił po cichu przenieść swój biznes do Białej - mówi Kachel.
Rywalizacja na kina
Kupił w tym celu wolną parcelę. Kiedy jednak gazety napisały o jego pomyśle, uruchomił się magistrat w Białej, który postanowił ubiec Zenkera i sam wystąpił do namiestnika Galicji o przyznanie koncesji na prowadzenie kina miastu. Te starania zakończyły się sukcesem w grudniu 1912 roku. Magistrat rozpoczął przygotowania do budowy kina, a później samą budowę, którą ukończył w październiku 1913 roku.
W tym samym czasie w Bielsku magistrat też postarał się o koncesję na kino i powierzył przygotowanie planu i koncepcji działania firmie Hermana Lindnera. Uznano, że najlepszym miejscem na powstanie kina będzie teren pomiędzy Miejską Kasą Oszczędności a hotelem Kaiserhof (teren obecnego tzw. starego Klimczoka). Bielskie kino musiało przyćmić to budowane w Białej i pomieścić co najmniej 545 osób.
Władze Bielska próbowały też wyświetlać filmy w teatrze. Te działania nie tylko nie spotkały się z dobrym odbiorem, ale też nie przynosiły pożądanych efektów finansowych. Okazało się, że jak na wszystkim, tak i na przemyśle filmowym trzeba się znać, nie wystarczą tylko dobre chęci. Wobec tego władza postanowiła negocjować z Zenkerem i kusić go możliwością prowadzenia miejskiego kina w Bielsku.
Koncesja formalnie na żonę
Zenker, zapewne pełen obaw co do współpracy z magistratem, działał na dwa fronty. Postarał się o koncesję na wyświetlanie filmów w Białej dla swojej żony Otylii, a równocześnie prowadził negocjacje z władzami Bielska. Niestety, w połowie 1913 roku miejskie marzenia o nowym kinie, ze względów finansowych, rozwiały się. Wtedy przedsiębiorca pozbył się wszelkich złudzeń i zamówił u firmy Weinzettel i Riedel z Białej projekt kina. Zenkerowie postanowili, że zostanie ono zbudowane w nowej lokalizacji, bliżej Bielska.
Przygotowane założenie było ciekawe, widać było pewne nawiązania do budującego się już kina miejskiego. Projektanci zadbali, aby kino dobrze się prezentowało zarówno od potoku Niwka, jak i od ulicy Hauptstrasse (dziś to ul. 11 Listopada). Z formalnego punktu widzenia, jedynym udziałowcem projektu była Otylia Zenker. To żona Adolfa wystąpiła do starostwa jako przedstawiciela namiestnika Galicji o przyznanie koncesji.
Wyprowadzili majątek do Żyliny
Taką zgodę musiał zaopiniować magistrat w Białej. Burmistrz Franciszek Wencelis, który w tym samym czasie budował miejskie kino, zaopiniował pismo negatywnie. Podnosił m.in. że komasowanie koncesji kinowych w jednej rodzinie nie wydaje się właściwe (córka Zenkerów posiadała licencję na Śląsk).
- Wychodząc naprzeciw potrzebom lokalnym, wydano koncesje na kino Stowarzyszeniu Gimnastycznemu Sokół i gminie Biała, co wydaje się całkowicie pokrywać lokalne potrzeby. Jeśli teraz wziąć pod uwagę, że gmina Biała wykorzysta zyski na cele publiczne, to wydawanie koncesji dla trzeciego kina jest złe, gdyż w takich okolicznościach nie osiągną one spodziewanych zysków - argumentowały władze Białej.
Otylia Zenker później zwróciła się jeszcze raz do starostwa o wydanie koncesji. Jej punkt widzenia i biznesplan ponownie nie zostały zaakceptowane. W tej sytuacji Zenkerowie postanowili zakończyć współpracę z miastem i po cichu wprowadzali swój majątek do Żyliny, gdzie prowadziła kino ich córka.
bb
Na zdjęciu: plany kina Otylii Zenker, sierpień 1913 rok/Archiwum Państwowe
Oceń artykuł:
54 5Komentarze 20
tekst z bielsko-biała, a poniżej oryginalny tekst p.Jacka Kachela:
Zasugerowali również miejsce, gdzie planowano wystawić kino uwidocznione na planie. Pozostało jedynie potwierdzić te wiadomości i odpowiedzieć na pytanie, jakiż to tajemniczy inwestor..".
Jak widać zmieniono jedno słowo, które zmieniło wydźwięk rzetelnej pracy zarówno fb Bielskich-Kin, Nagiba Emrulahi jak i Pana Jacka Kachela.
Fajny artykuł, a pan Kachel robi nieprawdopodobnie dużo dla naszego miasta! Jak dobrze, że są tacy ludzie. :)
Wreszcie!

Klauzula informacyjna ›