W Lipniku rozstąpiła się ziemia. Niecodzienne zjawisko ujawnili mieszkańcy ZDJĘCIA
Kilka dni temu mieszkańcy Lipnika, spacerując po okolicznym lesie, napotkali niecodzienne zjawisko. Na zboczach Gaików utworzyła się głęboka na niespełna dwa i ciągnąca się przez co najmniej kilkanaście metrów jama. Poniżej dało się zauważyć osuwisko kamieni. Powstała erozja może zagrażać zwierzynie i zdaniem społeczników jest dowodem na to, że gospodarka wodna w tym rejonie została zaburzona przez leśników. Ich zdaniem, to kolejny niepożądany efekt wycinki beskidzkich lasów.
Zaniepokojeni mieszkańcy Lipnika swoje odkrycie zgłosili członkom inicjatywy „Las wokół miast”. W internecie zaczął krążyć filmik, na którym dorosły mężczyzna w całości wchodzi do powstałego kanionu. Jar wypłukała woda, która spadła na miasto w czasie powodzi z początku czerwca.

- Kilka dni po ulewnych deszczach będąc na spacerze odkryliśmy to zjawisko. Zaciekawiło mnie to, że głęboki jar wypłukany został aż na wysokość dorosłego człowieka. Na dole naniesiona była kupa kamieni i błota. Wyglądało to bardzo przykro - mówi pan Robert, który natknął się na osuwisko.
Jama głęboka nawet na 2 m
Miejsce to służyło jako szlak zrywkowy, czyli wycięta w drzewostanie droga umożliwiająca przeprowadzenie transportu drewna z wyższych partii lasu. Rwący potok, który utworzył się w czasie intensywnych opadów, wypłukał glebę wraz ze skałami. Tak powstała głęboka nawet na ok. 2 m szczelina. Aby ocenić niecodzienne zjawisko, udaliśmy się na miejsce z przedstawicielami inicjatywy „Las wokół miast”.
- Widzimy konsekwencje prowadzenia pozyskania drewna w trudnych warunkach górskich. Na stromym zboczu wykorytowana została droga, która służy do zwózki drewna ze stoków Beskidu Małego. W zbocze góry wcięto się na głębokość nawet 4 m. Woda zrobiła swoje, w czasie ostatnich opadów zaczęła bardzo mocno ingerować w podłoże i jak widzimy płynęła korytem, ściągając w dół glebę i kamienie. Sygnalizowaliśmy już wcześniej, że w górach są takie koryta, które ściągają wodę, natomiast to, co zobaczyliśmy po tej powodzi błyskawicznej nas przeraziło. Powstał kanion, który się ciągnie kilkanaście metrów w dół zbocza. Mamy niesamowitą wyrwę w ziemi, powstało duże osuwisko - opisuje Renata Lejawka.
Dawniej był tu szlak konny
Przedstawiciele inicjatywy „Las wokół miast” na niepokojące zmiany w tym rejonie wskazywali już kilka tygodni temu. O komentarz zwróciliśmy się do Nadleśnictwa Bielsko. - Uszkodzenie powstało na starym szlaku zrywkowym, który usytuowany jest w tym miejscu od bardzo wielu lat i pierwotnie był szklakiem konnym. W związku z powyższym szlak ten nie posiada właściwych parametrów i urządzeń zabezpieczających przed uszkodzeniami od spływu powierzchniowego. Właśnie takie szlaki zrywkowe były dotychczas sukcesywnie przebudowywane w ramach naszej działalności, między innymi w celu, żeby powstające w ten sposób szkody minimalizować - przekazał nam rzecznik Tomasz Gawęda.
Społecznicy winą obarczają wycinki. - To jest wyraźna ingerencja w układ hydrologiczny w górach, czego gospodarka prowadzona w lesie nie może robić. To tylko jeden z przykładów. Należy to zmienić, zaprzestać pozyskania drewna w warunkach górskich, bo jest to trudne do opanowania. Zamierzamy kontynuować nasze starania, żeby doprowadzić do tego, żeby w lasach wokół Bielska-Białej zaprzestano pozyskiwania drewna. Przynosi to bardzo dużo efektów degradacyjnych - dodaje Renata Lejawka.
Wiceminister jedzie w Beskidy
Zjawisko ocenia Mariusz Czop, dr hab. inż., prof. AGH. - Lasy na terenach górskich odgrywają bardzo ważną funkcję dla stabilizacji podłoża. Ma to szczególne znaczenie w polskich Karpatach, gdzie strome zbocza wzniesień są zbudowane ze słabo wytrzymałych skał fliszowych. Są to idealne warunki dla powstawania niszczycielskich osuwisk. Lasy przeciwdziałają im w dwojaki sposób - wyjaśnia ekspert.
- Po pierwsze korzenie drzew utrzymują i podpierają warstwy skalne, przeciwdziałając ich osuwaniu się. Po drugie drzewa rozpraszają opad atmosferyczny i zmniejszają prędkość spływu powierzchniowego, przez co zbocza nie są rozcinane i erodowane przez rozpędzone potoki wody. Kiedy las zostaje wycięty, woda spływająca po zboczach podcina je i nawadnia podłoże. Niestety jest to idealny przepis na katastrofę w postaci osuwisk, a nawet spływów błotnych - mówi dr hab. inż. Czop, specjalista z zakresu hydrogeologii.
Inicjatywa Las wokół miast zamierza nadal rozmawiać i nagłaśniać temat konieczności zaprzestania wycinki w okolicznych lasach. Jak dowiedział się portal, w przyszłym tygodniu do Bielska-Białej przyjechać ma wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała, który spotka się z leśnikami oraz stroną społeczną. Spotkanie odbędzie się w siedzibie Nadleśnictwa Bielsko. Społecznicy mają nadzieję, że przedstawiciel rządu na własne oczy zobaczy wypłukany przez wodę szlak zrywkowy w Lipniku.
xxx
W piątek po południu, po naszej rozmowie z przedstawicielem Nadleśnictwa Bielsko, leśnicy przystąpili do naprawy szkód. Ze względów bezpieczeństwa wyrwa została zasypana jeszcze przed weekendem.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
52 16Galeria:
Komentarze 62
No to spoko. Myśmy wczoraj wracali z Rynku i byliśmy weseli i bardzo nasaturowani piwem. Yo!




Klauzula informacyjna ›