Dziś w Sądzie Rejonowym w Bielsku-Białej ruszył proces dotyczący naruszenia nietykalności cielesnej trzech uczennic bursy, o co oskarżony został Szczepan W. Były radny przyznaje się tylko do jednego z trzech zarzucanych mu czynów.

Do zdarzeń miało dojść we wrześniu zeszłego roku w bursie mieszczącej się przy ul. Starobielskiej w Bielsku-Białej. Prokuratura otrzymała w tej sprawie kilka zawiadomień, pierwsze z nich wpłynęło od matki jednej z uczennic bursy. Wśród osób pokrzywdzonych jest Polka, ale także osoby narodowości ukraińskiej. W momencie popełnienia przestępstwa były to osoby niepełnoletnie.

Prokuratura oskarżyła Szczepana W. o naruszenie nietykalności trzech uczennic. Jeden z czynów polegał na złapaniu pokrzywdzonej za twarz w okolicy żuchwy. Z wyjaśnień byłego radnego wynika, że przed budynkiem, kończąc pracę, minął pokrzywdzoną, która od pewnego czasu notorycznie łamała zasady obowiązujące w bursie. Tego dnia również nie wróciła do ośrodka przed wyznaczoną godziną.

W tym zakresie Szczepan W. przyznał się do winy. Swoje zachowanie tłumaczył odruchowym gestem, w sytuacji gdy uczennica nie chciała go słuchać i wyjaśnić swojego zachowania. Podkreślił, że krytykuje swój czyn, który nie były wychowawczy i w ogóle nie powinien mieć miejsca. Wyraził skruchę i przekonywał, że chciał przeprosić wychowankę, ale z powodu zawieszenia w obowiązkach nie zostało mu to umożliwione. - Uważam, że źle postąpiłem. Nigdy nie stosowałem dotyku jako środka wychowawczego - mówił.

Do dwóch pozostałych zarzutów naruszenia nietykalności, były radny nie przyznał się. Odmówił składania zeznań, w tej sytuacji sędzia odczytał protokół wyjaśnień z policji, w którym Szczepan W. oświadczał, że nigdy nie miał zamiaru przekraczać nietykalności cielesnej wychowanków, a na co dzień nie pracuje z dziewczętami i sytuacje, w którym miał z nimi kontakt były sporadyczne. Sędzia wyznaczył kolejny termin rozprawy, na której w charakterze świadków przesłuchane mają zostać kolejne osoby.

ak