Na targowisku miejskim przy ul. Broniewskiego w Bielsku-Białej pojawiły się transparenty. Zapisane na nich słowa dosadnie mówią, że mieszkańcy osiedla nie chcą w tym miejscu budowy nowej siedziby Banialuki wraz z biblioteką. Protest przeciwko planom miasta podpisało ponad 4 tys. bielszczan. Obawiają się oni nie tylko o los targowiska, ale także o parking i uciążliwości związane w placem budowy. Na ostatnie spotkanie z mieszkańcami nikt z Ratusza nie przyszedł. Dojdzie do blokady ronda?

Na targowisku przy ul. Broniewskiego da się wyczuć napięcie. Sprzedający prowadzą nerwowe rozmowy, podsuwają kupującym listę do podpisania ich protestu. Mieszkańcy również nie chcą, aby targowisko zostało zlikwidowane, czy przeniesione. Wizualizację nowej Banialuki nazywają „architektonicznym koszmarem” i podnoszą, że zlikwidowany zostanie parking, który służy im, dostawcom, kibicom oraz urzędnikom.

4000 podpisów pod sprzeciwem

Zarówno mieszkańcy jak i handlujący nie wykluczają bardziej zdecydowanych form protestu. Póki co, rozdawane są też wzory pisma, które osoby zainteresowane mają składać na dziennik podawczy w Ratuszu. Autorzy pomysłu uważają, że im więcej takich imiennie podpisanych listów otrzymają władze miasta, tym lepiej. Mówią jednak, że jeśli to nie przyniesie efektu, będą blokować okoliczne rondo PCK.

Nie chodzi im tylko o targowisko, ale same plany budowy. Nie chcą w tym miejscu kolejnego budynku, obawiają się, że stracą i targowisko i parking. Chcą, by miasto znalazło dla Banialuki inne miejsce.

- Nie zgadzamy się, by zlikwidowano istniejące ok. 200 miejsc parkingowych z 14 bezpłatnymi miejscami dla niepełnosprawnych. W dni targowe przez ten parking przewija się ponad tysiąc samochodów. Rozmiar obecnego targowiska jest idealny i nie może zostać zmniejszony. (…) Nie zgadzamy się, by zostały zlikwidowane miejsca pracy polskich przedsiębiorców na tym targowisku, ponieważ zaopatruje ono w żywność prawie 25 tys. mieszkańców naszego miasta w promieniu 15 minut piechotą, a kupcy mają dogodny dojazd i warunki rozładowania towaru - czytamy w dokumencie rozdawanym odwiedzającym.

Przyszedł tylko jeden radny

Tydzień temu w szkole przy ul. Broniewskiego odbyło się spotkanie dotyczące planów budowy. Wzięli w nim udział mieszkańcy i członkowie Rady Osiedla. Liczyli na dyskusję z urzędnikami i przedstawicielami władzy, ale nikt nie przyszedł. Z własnej inicjatywy pojawił się tylko radny Nikodem Ankudowicz.

Mieszkańcy mówili, że nie zostali w żaden sposób uprzedzeni i sprzeciwiają się zmianom. Podnosili, że miasto chce zniszczyć prawie nowy parking miejski, a to wygląda im na niegospodarność. - Miasto terenów ma dużo. To nie jest odpowiednie miejsce. Kto jest autorem tego pomysłu?! - wołał ktoś z sali. Informacje, że targowisko na czas budowy miałoby zostać przeniesione, wywoływały tylko salwy śmiechu.

W tym rejonie miasta o miejsca parkingowe szczególnie trudno. Mieszkańcy pobliskich osiedli nie chcą również zagęszczenia ruchu drogowego w rejonie ul. PCK z powodu tego, że w pobliżu znajdują się aż cztery szkoły i przez ulicę często przechodzą dzieci. Podnosili także, że planowany budynek zasłoni im widok na góry i odbierze „oczyszczający oddech”. Nie chcą również powtórki z budowy sali koncertowej i biurowca Cavatina, kiedy przez wiele miesięcy mierzyli się hukiem i kurzem nie do wytrzymania.

Mieszkańcy okolicy nie odpuszczą

- Zapewnienia, że targowisko zostanie jest demagogią. Nieprzyjazne warunki, jakie stworzy im miasto odstraszy rolników - mówił starszy pan. - Gdzie mają parkować dostawcy? - zastanawiał się inny.

W efekcie mieszkańcy przedstawili radnemu Ankudowiczowi do przekazania prośbę, aby realizację nowej siedziby Banialuki wykonać w innym miejscu. Zaproponowali okolice amfiteatru w Lipniku. Radny obiecał, że będzie w tej sprawie rozmawiał z innymi radnymi miejskimi i zapewnił o swojej gotowości do pomocy.

- Nie możemy dopuścić, żeby Banialuka powstała w tym miejscu. To jest niemożliwe. Osiedle jest stare, nie ma możliwości poszerzenia ulic, a już teraz nie ma gdzie parkować. Będziemy protestować, bo to jest głupi pomysł, nierealny do pogodzenia. Będziemy wspierać miasto w budowie, ale w innym miejscu. Tutaj zrobimy wszystko, żeby do niej nie dopuścić - powiedziała nam Danuta Richter, mieszkanka tego rejonu.

- Na targowisku jest ok. 100 stanowisk, całe rodziny z tego żyją. Ludzie zwyczajnie obawiają się o swoje miejsce pracy. Przeniesienie targowiska i przyzwyczajenie ludzi do nowego miejsca będzie trwało przez kilka lat. Pod protestem podpisy złożyło ponad 4 tys. mieszkańców, oni już tego tak nie zostawią, będą protestować - dodawała po spotkaniu Małgorzata Krutak, przedstawicielka targowiska.

Adam Kanik
[email protected]