LKS Klimczok Bystra to klub sportowy o ponad 100-letniej tradycji. Nadal działa prężnie, szkoląc narciarską młodzież. Teraz jednak, wskutek niewielkiego na pozór sporu, zbierają się nad nim ciemne chmury. Kto w sporze ma rację?

- Jeśli przegramy ten proces, to nie pozostanie nam nic innego jak zamknąć klub. Bo skąd weźmiemy pieniądze, aby zaspokoić roszczenia naszego powoda? - pyta bezradnie Paweł Niemczyk, prezes LKS Klimczok Bystra. Przyczyną wspomnianego procesu jest niewielki pawilon handlowy.

Batalia toczy się o to, kto tak naprawdę jest właścicielem obiektu - klub sportowy czy działająca od dziesięcioleci na terenie gminy Spółdzielnia Bystrzanka. W 2000 roku klub dostał od gminy Wilkowice sporej wielkości działkę położoną przy ul. Fałata. W jej centralnym punkcie znajdował się niewielki budynek, w którym teraz mieści się siedziba LKS Klimczok Bystra. Obiekt służy sportowcom do dzisiaj (część budynku wykorzystują też miejscowi seniorzy). Na działce znajdował się jeszcze jeden obiekt. Niewielki pawilon handlowy wybudowany najpewniej w latach 60. lub na początku 70. ubiegłego wieku. Typowy wiejski sklepik, jakich w tamtym czasie powstawały w Polsce tysiące. Wybudowała go Spółdzielnia Bystrzanka.

Jak mówi jej prezes Jan Kowalski - był to jeden z kilku takich sklepów na terenie gminy, jakie w tamtym okresie znajdowały się w posiadaniu spółdzielni. Budynek stoi w narożniku działki i stanowi niejako autonomiczny byt. Grunt pod nim nie jest jednak geodezyjnie wydzielony z terenu nieruchomości, stanowi więc integralną część działki, którą klub otrzymał od gminy w wieczyste użytkowanie w 2000 roku.

I teraz właśnie o niego toczy się sądowy spór. Szczegółowo o sprawie pisze czwartkowa „Kronika Beskidzka”. Najnowsze wydanie lokalnego tygodnia jest już w sprzedaży. E-wydanie dostępne - TUTAJ.

map