W pobliżu szkoły w Wapienicy od miesięcy stoi bus. Gołym okiem widać, że został porzucony. Efektywnie jest rozbierany przez złomiarzy, a jego właściciel nie kwapi się, aby samochód zabrać. Okazuje się, że usunięcie wraku wcale nie jest takie proste.

Tymczasem skargi zgłaszają mieszkańcy i pracownicy szkoły. Interwencję podjął Konrad Łoś z PiS, który złożył interpelację. - Systematycznie rozbierany i penetrowany przez osoby postronne, w tym zbieraczy złomu wrak dostawczego samochodu zawadza i zajmuje deficytowe miejsca postojowe. Wrak ten ponadto stwarza zagrożenie dla korzystających z parkingu oraz szpeci otoczenie szkoły - pisze radny.

Pojazd pozbawiony jest tablic rejestracyjnych, jest zdemolowany i otwarty. Kostka pod samochodem zarasta trawą i chwastami, co świadczy, że wrak zalega od miesięcy. Taka sytuacja zdaniem radnego nie może mieć miejsca, dlatego wnioskuje o pilne usunięcie wraku. Okazuje się, że sytuacja nie jest prosta.

Tego typu wraki odholowywane są zwykle przez Straż Miejską na zgłoszenie na podstawie art. 50a ustawy o ruchu drogowym, który mówi, że pojazd, jeśli jest pozostawiony bez tablic rejestracyjnych lub jego stan wskazuje na to, że nie jest używany, może zostać usunięty. Czasami reagują też sami strażnicy patrolujący miasto. Wspomniany przepis dotyczy jednak tylko dróg publicznych, a nie miejskich parkingów. W takiej sytuacji nie zanosi się na to, aby wrak z parkingu w Wapienicy szybko zniknął.

Straż Miejska poinformowała nas, że każdego roku podejmuje setki interwencji dotyczące porzuconych pojazdów. Samochód nieznajdujący się w pasie drogowym może zostać usunięty tylko w przypadku gdy zagrożone jest środowisko i dochodzi na przykład do wycieków. Jeżeli sobie po prostu stoi, może stać w nieskończoność. Z takim stanem nie zgadza się radny Łoś. - Sprawa musi zostać rozwiązana - mówi.

ak