Betonowe koryto potoku w Cygańskim Lesie stało się śmiertelnym zagrożeniem dla zwierząt. Kilkanaście małych dzików utknęło w nim bez możliwości wyjścia, a przy opadach potok szybko zamienia się w rwącą rzekę. Akcja ratunkowa trwała dwa dni.

Warchlaki przyciągnęły do rzeki prawdopodobnie wyrzucone przez ludzi śmieci. Zostały uwięzione w wybetonowanym korycie. Na miejscu działali strażacy z PSP, OSP oraz pracownicy Mysikrólika. Zadanie odłowienia małych dzików było trudne, bo te szybko biegają, a broniąca ich locha mogła zaatakować. 

Można powiedzieć, że akcja ratunkowa, choć z przerwami, trwała dwa dni. Pierwszego, osoby biorące w niej udział przygotowały specjalną rampę, po której małe dziki mogły opuścić koryto rzeki. Tak się jednak nie stało. Drugiego dnia strażacy z OSP Mikuszowice przenieśli pochylnię w inne miejsce. Na domiar złego, w czasie działań nadeszła ulewa, która niebezpiecznie podniosła poziom wody w potoku. Na szczęście dziki weszły na rampę, na której znalazły schronienie, opuściły ją, kiedy przyszła po nie matka.

- Dziękujemy służbom za gotowość i chęć niesienia pomocy także dzikim zwierzętom. Dziękujemy mieszkańcom za zgłoszenie i monitorowanie sytuacji. Mamy nadzieję, że razem ze zwierzętami doczekamy się przebudowy tego potwornego obiektu - poinformował po wszystkim Mysikrólik.

ak

Zdjęcie: kadr z filmu Mysikrólika