Wczoraj z okazji Dnia Dziecka po raz kolejny zorganizowano grę miejską. Mali bielszczanie wyruszyli na poszukiwania tajemniczego Szpiega z Krainy Deszczowców. Wydaje się, że organizowana co roku zabawa przyciąga coraz mniej mieszkańców.

Początkowe edycje przyciągały prawdziwe tłumy uczestników. Pamiętamy długie kolejki ustawiające się przy punktach, gdzie zdobyć można było pieczątki. Dzieci, aby poznać kryjówkę szpiega, musiały ponownie przejść szlak figur bajkowych, pieczątki przybijano im m.in. przy figurach Bolka i Lolka, Reksia czy Pampaliniego. Konkurencje dla dzieci zorganizowano na placu Wojska Polskiego.

Urozmaiceniem były występy aktorów Teatru Lalek Banialuka w Galerii Sfera, gdzie stanęła scena i odbywały się warsztaty. Po raz pierwszy jednym z punktów na mapie poszukiwań było też Centrum Bajki i Animacji, gdzie skorzystać można było z darmowych seansów. Zorganizowano też warsztaty z animacji.

Gra miejska „Gdzie jest Szpieg?” przypominała krótki spacer po śródmieściu i starówce. Większych kolejek praktycznie nie było. Na koniec, po zebraniu wszystkich pieczątek, w kryjówce Don Pedra na odbiór czekały symboliczne dyplomy. Przysłuchując się rozmowom mieszkańców, nie brakowało opinii, że to wcale nie niepewna pogoda odstraszyła uczestników, a fakt, że miasto od czterech lat proponuje bielskim dzieciom tę samą ofertę. Bielszczanie narzekali, że atrakcje mogłyby być bardziej urozmaicone, i że w ubiegłych latach było ciekawiej. Tak mówili rodzice, bo dzieciom mimo wszystko się podobało.

Ratusz poinformował, że wydano ok. 1,6 tys. kart dla uczestników. To więcej niż w roku ubiegłym. Zdaniem urzędników, zmniejszone kolejki wynikały z wydłużenia trasy i lepszej organizacji zabawy. Stanowczo zaprzeczają, aby formuła i pomysły na grę miejską zostały wyczerpane, o czym ma świadczyć wiele pozytywnych opinii uczestników. Wszystkie głosy są jednak brane pod uwagę. Prawdopodobnie za rok w Bielsku-Białej odbędzie się kolejna edycja poszukiwań szpiega.

ak