Pan Ryszard kupił dla syna działkę w 2022 roku w Bielsku-Białej i wpakował się w… szambo. Niemal dosłownie. Przez jego teren przebiega część instalacji przyłącza kanalizacyjnego, która realizuje potrzeby sąsiada. I nie byłoby w tym nic niewłaściwego, gdyby nie to, że ścieki zamiast wpływać do głównego kolektora, stoją i „kwitną”. - Są dni, że na działce przy zabudowanej instalacji są wyczuwalne zapachowe wysięgi z instalacji sąsiada, po prostu śmierdzi - żali się bielszczanin.

- Wszystko przez źle wykonane przyłącze do kolektora, przez co kanalizacja jest niedrożna - tak uważa mieszkaniec Bielska-Białej i winą obarcza między innymi przedsiębiorstwo wodociągowe Aqua. Tłumaczy, że chociaż to nie spółka wodociągowa jest właścicielem instalacji, to wykonywała jej włączenie do sieci i odbierała całość robót. Odpowiada więc za poprawne działanie systemu odprowadzenia ścieków.

Kto i kiedy popełnił błąd?

- I odebrano coś, co jest bublem, bo ścieki stoją z powodu wykonania zbyt małego spadku instalacji w miejscu przyłącza do kolektora - dodaje pan Ryszard. - Popełniono w trakcie projektowania, wykonania i odbioru wiele nieprawidłowości i stąd cały problem. Co na to komunalna spółka Aqua?

Odpowiedź udzielona nam przez wiceprezesa Henryka Wysogląda zaskakuje: „Aqua S.A. nie jest w sporze z Panem Ryszardem (…). Zwrócił się on do Aqua S.A. z kilkoma pytaniami, na które uzyskał wyczerpującą i merytoryczną odpowiedź. W Aqua S.A. działa w obszarze przepisów wymaganych prawem oraz wewnętrznych procedur, które są stosowane w tym samym zakresie wobec wszystkich naszych Klientów”.

- To wykręcanie kota ogonem, udawanie, że nie ma problemu - uważa nasz rozmówca, gdy przedstawiliśmy mu stanowisko firmy. - A problem jest, bo nie po to kupiłem działkę, żeby wąchać smrody.

Trzy sprawy w sądach

Spór z Aquą, najwidoczniej jednostronny skoro spółka twierdzi, że nie jest jego uczestnikiem, to jedno. Bielszczanin mimo woli skłócił się też z sąsiadem, który jest właścicielem feralnego odcinka kanalizacji. - Myślałem, że wspólnie to jakoś załatwimy, ale druga strona uważa, że wszystko jest w porządku, i umywa ręce - przekonuje nasz rozmówca. - Nawet gdybym teraz chciał naprawić to na własny koszt, to nie mogę, bo instalacja chociaż przebiega przez moją działkę nie jest moją własnością - dodaje pan Ryszard.

W efekcie całej historii, w sądach toczą się już trzy sprawy: pierwsza z powództwa cywilnego pana Ryszarda o usunięcie instalacji z jego gruntu, bo jest wadliwa i nie ma na nią służebności, druga - wniesiona przez jego sąsiada - o ustanowienie służebności, i trzecia, ponownie z powództwa bielszczanina przeciwko poprzedniemu właścicielowi działki i pośrednikowi w jej sprzedaży o ukryte wady prawne.

- Mój syn powinien już tu mieć wybudowany swój dom i cieszyć się z rodziną – wzdycha pan Ryszard. 

xxx

27 maja właściciel działki, szukając sprawiedliwości, złożył kolejne pismo, tym razem do Powiatowego Nadzoru Inspektoratu Budowlanego dla Bielska-Białej. Prosi w nim o wszczęcie postępowania wyjaśniającego, czy instalacja przyłącza kanalizacyjnego wybudowana została zgodnie z przepisami prawa budowlanego, obowiązującymi uzgodnieniami i procedurami. - Według mnie, tak nie było i mam na to dowody - twierdzi pan Ryszard. - Teraz chodzi o to, aby ktoś się nad tym poważnie pochylił.

Tekst i foto: Kuba Jarosz
[email protected]