Wystartuje w morderczym maratonie w amazońskiej dżungli. Robi to dla uczniów - foto
Łukasz Adamczyk pod koniec kwietnia ukończył 250-kilometrowy Maraton Piasków, a już teraz przebywa w Peru, gdzie wystartuje w morderczym biegu przez dżunglę. Mówi, że robi to, aby pokazać swoim uczniom, że niemożliwe nie istnieje.
Bielszczanin to pasjonat sportów ekstremalnych i dyrektor prywatnego liceum Bielsku-Białej, który znany jest ze swoich niekonwencjonalnych działań. Jeszcze niedawno wspinał w Himalajach, w kwietniu przebiegł Saharę a teraz przygotowuje się do 230-kilometrowego maratonu w amazońskiej dżungli.
- Celem tego przedsięwzięcia nie jest jedynie sprawdzenie swoich fizycznych i psychicznych granic, ale przede wszystkim zainspirowanie uczniów do realizacji marzeń oraz celów. Pragnę pokazać, że w życiu nie ma rzeczy niemożliwych, a każde, nawet najbardziej szalone marzenie, można zrealizować dzięki determinacji, ciężkiej pracy i niezłomnej wierze w siebie - przekonuje Łukasz Adamczyk.
Takim szalonym marzeniem jest z pewnością przebiegnięcie dwóch trudnych maratonów na świecie w ciągu zaledwie miesiąca. Jungle Ultra to 230-kilometrowy ultramaraton, którego trasa wiedzie przez amazońskie lasy deszczowe. Punktem startu jest Cloud Forest, a meta znajduje się w miasteczku Pilcopata.
Kilkudniowy wyścig określany jest mianem najbardziej ekstremalnej i przerażającej przygody na świecie. Dzieli się na pięć etapów, podczas których biegacze zmierzą się z upałami, wilgotnością powietrza, która wynosi prawie 100 proc. i dziką przyrodą. Nie zabraknie wspinaczki, przepraw przez bagna, gęste zarośla oraz rzeki. W czasie biegu, podobnie jak na Saharze, obowiązuje zasada samowystarczalności, co oznacza, że uczestnicy muszą mieć przy sobie cały niezbędny sprzęt i zapasy jedzenia potrzebne do przetrwania.
ak
Oceń artykuł:
26 23Komentarze 30
Zajmij sie szkołà bo jak Cie kuratorium dorwie nie będzie wesoło
Ile urlopu legalnie masz ze ciagle promujesz swoją i dzieci twarz ?
Oczywiście nie mówię o znanych maratonach tylko o górskich ganiankach.
Poza tym bez urazy ale nie jest to widowiskowy sport. Piłka nożna, zjazdy rowerowe czy sporty motorowe są, tam jest panie akcja, dzieje się!
Mało kogo obchodzi że jakiś biegacz walczy ze swoimi słabościami w głowie podczas biegu bo widzą tylko jakiegoś kolesia który biegnie i biegnie i biegnie i nic się nie dzieje. Nuda.
Sorry jeśli uraziłem uczucia biegaczy ale bądźmy realistami.
Bardziej mnie interesuje żeby chłopaki z Westfalii jutro wygrali CL. Proszę niech to nie będzie Real Madrid po raz kolejny, please!

Klauzula informacyjna ›