Kultowe miejsce znów żyje! Nowy właściciel nie chce porównań i zaczyna tworzyć własną historię
Pod koniec roku informowaliśmy o planach przejęcia lokalu, gdzie kiedyś mieściła się kultowa Piwnica Zamkowa. Od kilku miesięcy lokal znów funkcjonuje, ale pod zupełnie inną nazwą, choć pewne podobieństwa zostały i wciąż można posłuchać muzyki na żywo. Nowy właściciel chce jednak pisać własną historię. - Środy przeznaczone są na jam session, natomiast soboty są bardziej koncertowe. Staramy się wspierać lokalnych artystów dając im możliwość pokazania się - mówi pani Joanna.
Z dawnej Piwnicy Zamkowej wywodzą się artyści, których nazwiska dziś zdobią afisze wielkich koncertów i festiwali. To tam m.in. zrodził się pomysł Bielskiej Zadymki Jazzowej. Piwnica stała się miejscem spotkań znakomitych artystów. W najnowszej historii lokal prowadzony był przez bielską restauratorkę Dorotę Chrobak, która odeszła zbyt wcześnie w 2021 roku. Końcem roku ogłoszono konkurs na nowego najemcę.
Można posłuchać muzyki na żywo
W ten sposób otworzony został pub pod nazwą Happiness, a właściwie został przeniesiony, bo wcześniej znajdował się w uliczce pomiędzy Rynkiem a placem św. Mikołaja. Zmieniony został wystrój i wyposażenie. Tak jak obiecywała dyrekcja muzeum, zachowana została formuła lokalu - w dalszym ciągu zapraszani są artyści, którzy występują na żywo dwa razy w tygodniu. Przy dobrej pogodzie otwierany jest taras.
Osoba tworząca to miejsce, to pani Joanna. W bielskiej gastronomii działa od 7 lat, zaczynała z mamą i bratem. To już jej trzecia lokalizacja, jak już wspomnieliśmy przez ostatnie kilka lat pub znajdował się nieco powyżej Rynku. Słynął z klimatycznego ogródka, którego zadaszenie oraz ochronę przed deszczem i słońcem stanowiła bujna winorośl oraz skąd rozpościerał się wspaniały widok na katedralną wieżę.
Pani Joanna wywodzi się z muzycznej rodziny. - Od ponad dwóch lat prowadziliśmy w naszym lokalu jam session, na początku przychodziło wąskie grono - młodzi początkujący muzycy, znajomi i przyjaciele. Teraz to grono jest znacznie szersze. Środy dalej przeznaczone są na jam session, natomiast soboty są bardziej koncertowe, zapraszane są profesjonalne zespoły. Staramy się wspierać lokalnych artystów dając im możliwość pokazania się i robienia tego co lubią. Występy nie są biletowane, można wesprzeć muzyków „do kapelusza”. Brakowało nam miejsca i sceny, stąd decyzja o przeniesieniu się do Zamku - mówi.
Tworzą swoją atmosferę tego miejsca
Otwarcie lokalu spotkało się z bardzo pozytywnym przyjęciem. Na miejscu można napić się różnych trunków i coś przekąsić. Najwięcej osób przyciąga jednak muzyka grana na żywo, która sprawia, że pub zapełnia się nawet w środku tygodnia. - Frekwencja zawsze dopisuje - słyszymy od właścicielki.
Nie chce jednak by Happiness był porównywany z Piwnicą Zamkową. - Nie zamykamy się na jazz, chcemy, żeby można było posłuchać różnych gatunków muzycznych. Cenimy sobie bliskie grono osób i chcemy się rozwijać. W pewien sposób odcinamy się od przeszłości tego miejsca, nie chcemy być porównywani. Chcemy tworzyć swoją historię, swoje miejsce z przyjazną, prawie rodzinną atmosferą - mówi.
Jak dodaje, są plany współpracy z Muzeum Historycznym tworząc w piwnicy małe wystawy. To miejsce dopiero krystalizuje swoją formę, ale już jest bardzo ciekawie. Otwarte zostało bez większego rozgłosu, ale na miejscu spotkać można sporą rzeszę klientów. Dobry poziom muzyczny sprawia, że atmosfera jest przyjemna. Tak samo jak przyjaźni są ludzie, starsi i młodsi, odwiedzający to miejsce.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
182 20
Klauzula informacyjna ›