Dziś po południu Piotr Krzyżowski stanął na szczycie Lhotse, czwartej co do wysokości najwyższej górze świata. Bielszczanin wspinał się samotnie, bez użycia tlenu z butli oraz bez wsparcia Szerpów. To jego szósty zdobyty ośmiotysięcznik.

Krzyżowski wszedł na Lhotse drogą pierwszych zdobywców, pokonując m.in. lodospad Khumbu, Kocioł Zachodni i Żółte Skały. Wspinał się bez wsparcia Szerpow, samodzielnie rozstawiając cztery obozy i wyposażając je w sprzęt niezbędny do bytowania. Szczyt zdobył dziś ok. godz. 14.00.

Lhotse to potężna góra, położona w Himalajach na granicy Nepalu i Chin. Jest ona o 237 m niższa od Mount Everestu, ale ze względu na stromą ścianę południową i strony kuluar wyprowadzający na szczyt uważana jest za trudniejszą niż Everest. Krzyżowski musiał zmierzyć się nie tylko z trudnościami technicznymi góry, ale również z samotnością i ogromnym wysiłkiem fizycznym związanym z samodzielnym działaniem w ścianie, koniecznością samodzielnego transportowania sprzętu i stawiania poszczególnych obozów.

Dla bielszczanina nie było to pierwsze spotkanie z Lhotse. Pięć lat temu brał udział w unifikacyjnej wyprawie Polskiego Związku Alpinizmu na Lhotse, jako członek Kadry Narodowej we wspinaczce wysokogórskiej PZA, która miała przygotować zespół do zimowej Narodowej wyprawy na K2. Jednak wyprawa na Lhotse została przerwana z powodu zagrożenia odpadnięciem na drogę ogromnego seraka.

Piotr Krzyżowski to doświadczony himalaista, który ma na swoim koncie wejścia na pięć ośmiotysięczników: K2, Broad Peak, Gaszerbrum I i II oraz Nanga Parbat. Wspina się bez tlenu z butli i bez wsparcia Szerpów.

bb