Co miasto zawdzięcza kobietom? Mówili o przemysłowym dziedzictwie miasta - foto
W sobotę w Książnicy Beskidzkiej odbyło się seminarium naukowe zatytułowane „Przemysłowa herstoria w krajobrazie Bielska-Białej i Łodzi”. Tematem przewodnim była przeszłość przemysłu włókienniczego w miastach, a przede wszystkim udział kobiet w jego rozwoju. Kilkugodzinne spotkanie wywołało żywą dyskusję.
Od ponad dwóch dekad na Uniwersytecie Bielsko-Bialskim prowadzony jest kierunek socjologia. Środowisko bielskich socjologów podejmuje wiele różnych inicjatyw społecznych oraz naukowych. Do jednego z innowacyjnych przedsięwzięć należało seminarium zatytułowane „Przemysłowa herstoria w krajobrazie Bielska-Białej i Łodzi”, które odbyło się w minioną sobotę w Książnicy Beskidzkiej.
Wydarzenie zostało przygotowane dzięki współpracy wielu różnych podmiotów - Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, Książnicy Beskidzkiej oraz CityLaBB.
- Chcemy pokazać różnice pomiędzy historią oficjalną - uczoną w szkołach, na uniwersytetach - a wspomnieniami i historią mówioną - taką, która wiąże się z codziennym życiem. Chcemy przypomnieć historię transformacji, porozmawiać o tym, jak wyglądała ona w Łodzi, a jak w Bielsku-Białej. Mamy nadzieję, że jest to pierwsze spotkanie, które rozpocznie nowe programy badawcze nastawione na analizowanie roli kobiet w tworzeniu naszego miasta - mówiła dr Joanna Wróblewska-Jachna z UBB.
W gronie prelegentów znalazła się Anna Skiendziel ze Stowarzyszenia „Szlak Kobiet” oraz dr Małgorzata Tkacz-Janik z Instytutu Korfantego oraz Uniwersytetu Śląskiego. Prelegentki zapoznały uczestników spotkania ze znaczeniem „perspektywy herstorycznej” w odczytywaniu dziedzictwa niematerialnego miast. Dr Izabela Desperak z Uniwersytetu Łódzkiego przywołała niepamięć o strajkach łódzkich włókniarek oraz podzieliła się doświadczeniami związanymi z pracami nad przywracaniem tych fragmentów historii.
Mówiła, że strajki łódzkich włókniarek zostały nie tyle zapomniane, co eksmitowane z politycznej historii, a teraz trzeba zadbać o przywrócenie ich zbiorowej pamięci. Marta Madejska, autorka książki „Aleja Włókniarek” zreferowała z kolei działalność Stowarzyszeń Topografie oraz Miastograf, które w swojej działalności mają wpisane zadania związane z zachowywaniem dziedzictwa kulturalnego.
Prezes Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Historycznego, dr Maciej Bujakowski reprezentujący także Uniwersytet Bielsko-Bialski, omówił codzienne doświadczenia kobiet zatrudnionych w przemyśle włókienniczym w Bielsku-Białej i Łodzi. Jacek Kachel, znany wszystkim mieszkańcom miasta historyk oraz autor wielu poczytnych książek na temat dziedzictwa Bielska-Białej, podzielił się wiedzą na temat czynników miejskiej odporności na katastrofy społeczno-gospodarcze. Maciej Bujakowski opowiadał również, w jaki sposób kobiety przeżyły upadek przemysłu włókienniczego w Bielsku-Białej i Łodzi.
Wystąpienia prelegentów wywołały dyskusję na temat sposobów prezentowania historii, ról społecznych, wpływu niepamięci na tożsamość mieszkańców miasta. Zastanawiano się, w jaki sposób przemysłowe dziedzictwo miast wpływa na teraźniejszość. Poruszono sporną kwestię nazewnictwa placów i ulic, dyskutowano na temat zasadności zmian. Eksperci stwierdzili, że nie przyjechali do nas, by przewracać obecny porządek do góry nogami, ale ich zdaniem włókniarki też powinny patronować mostom czy parkom.
Spotkanie umożliwiło konfrontację wiedzy z opiniami i poglądami, otworzyło także nowe pola do prowadzenia badań społecznych. Przy okazji pobytu przybyli z Łodzi, Katowic i Gliwic goście zachwycali się wyjątkową atmosferą naszego miasta, które podczas minionego weekendu tętniło życiem. - Bielsko-Biała oszałamia w każdym ze swoich licznych splotów - rzucił ktoś z sali, bo spotkanie wpisywało się w działania na rzecz ESK. Całość zakończył spacer historyczny, który prowadził historyk Jakub Krajewski.
ak
Zdjęcie: Daniela Dzienniak-Pulina
Oceń artykuł:
26 14
Klauzula informacyjna ›