Dziś w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej odbyła się rozprawa apelacyjna Joanny Wolskiej skazanej za naruszenie przepisów ustawy o zgromadzenia. W obronie aktywistki stanęły m.in. organizacje broniąca praw człowieka. Wyrok nie zapadł. 

Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej uznał Joannę Wolską winną, bo zorganizowane przez nią zgromadzenie przemieściło się z placu Chrobrego na plac św. Mikołaja. Przed biurem posła Michała Wójcika, byłego wiceministra sprawiedliwości złożono kwiaty i ustawiono zdjęcia kobiet, które zmarły po zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Bielszczanka została uznana winną, ale nie wymierzono jej kary.

- Sprawa dotyczy kwestii fundamentalnych, kwestii wykonywania podstawowej wolności określonej w Konstytucji RP. W całości popieram apelację i przychylam się do wszystkich stanowisk wyrażonych przez tzw. przyjaciół sądu. To, co wydarzyło się na placu Chrobrego było zgromadzeniem, to nie ulega wątpliwości. To zgromadzenie zostało zgłoszone, to też nie ulega wątpliwości. Jedynym przewinieniem Joanny Wolskiej jest przypisanie jej kwestii umyślnego niedochowania wymogów - mówił obrońca Marek Krupski.

- Trzeba kategorycznie podkreślić, że to, co się wydarzyło, miało charakter dobrowolnego, zgodnego z prawem zgromadzenia. Następnie na skutek pewnego rodzaju inicjatyw członków w sposób zgody z prawem zgromadzenie zostało zmienione na zgromadzenie spontaniczne, które było w formie przemarszu. Czy takie zachowanie powinno być penalizowane? Należy się zastanowić, czy zachowanie Joanny Wolskiej chociażby w znikomym stopniu było szkodliwe społecznie - dodawał adwokat oskarżonego.

W sądzie pojawili się przedstawiciele Amnesty International, którzy obok Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wspierają bielszczankę. - Uważamy, że została naruszona wolność zgromadzeń. Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślał, że może to wywołać taki efekt, że ludzie bojąc się konsekwencji decydują się na niepodejmowanie działań, co znacząco wpływa na aktywność obywatelską - mówiła Joanna Rostkowska z AI. Organizacja zebrała ponad 3,7 tys. podpisów pod petycją w obronie Wolskiej.

Sprawa nie znalazła dziś swojego finału - sędzia Katarzyna Nocoń zdecydowała się odroczyć ogłoszenie wyroku na połowę maja. - Muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowana. Myślałam, że będzie dzisiaj koniec i wreszcie usłyszę, że jestem niewinna. Okazało się, że za dwa tygodnie muszę być tutaj ponownie i czekać. To naprawdę są ogromne emocje. To już trwa wiele miesięcy - mówiła Joanna Wolska.

ak