Funkcję starosty pełni od 22 lat, co czyni Andrzeja Płonkę samorządowcem z jednym z najdłuższy staży. Jeśli jego formacje nadal będzie rządzić, to chciałby pełnić tę funkcję w kolejnej kadencji, bo choć niebawem skończy 65. rok życia, to nie myśli o emeryturze. - Wiele zależy od zdrowia. Jeśli witalność i zdrowie będą na dzisiejszy poziomie, to nie widzę przeszkód - odpowiada starosta Płonka pytany w studiu Beskidzkiej TV, czy odchodzący wójt Bestwiny Artur Beniowski zostanie jego następcą.

- Patrzę na listę komitetu Bezpartyjni Rodzina Prawo Wspólnota i na pierwszych miejscach są te same osoby, co zawsze. Nie widać nowego pokolenia. To jak powrót do przeszłości.

Andrzej Płonka: Jeżeli na pierwszych miejscach pojawiają się nawet te same osoby, to jednak jest na listach wielu młodych ludzi. Cieszę się, że chcą z nami startować, widzą w tym sens, widzą naszą wieloletnią działalność. Staramy się łączyć doświadczenie z młodością, żeby ci młodzi ludzie mogli się z tym doświadczeniem zetknąć, porozmawiać z kimś, kto już był w radzie. A na listach samorządowych nie jest tak, że jeśli się jest numerem jeden, to się wygrywa. Z doświadczeń swojego komitetu wiem, że wiele razy „jedynki” nie dostawały się do rady.

- Jaką ci liderzy pana list mają przewagę na kontrkandydatami, poza tym, że są bezpartyjni? Nie jest jakoś szczególnie o nich głośno.

- Rodzina Prawo Wspólnota to komitet osób, które nie są w żadnej partii. Na innych listach też się słyszy o bezpartyjnych, ale trzeba by było sprawdzić, jak to wygląda naprawdę. Może i tak jest, że nasi radni są niewidoczni, bardziej cisi, ale jedno jest pewne - w swoich środowiskach pełną bardzo ważne funkcje. Tam jest ich wszędzie pełno i tam podejmują pożyteczne działania. Lokalnie są więc to osoby rozpoznawalne i o to w tym chodzi.

- Pan jest starostą nieprzerwanie od 22 lat, co jest ewenementem w skali kraju. I chce pan nadal pełnić tę funkcję?

- Tak, to już 22 lata, a wcześniej byłem wicestarostą i członkiem zarządu. Te lata sprawiły, że dzięki ciągłości działania, wiele rzeczy udało się zrobić. Bywa tak, że tematy, z którymi przychodzą mieszkańcy, udaje się zrealizować po dwóch-trzech kadencjach, bo przeważnie nie ma środków i trzeba starać się o dotacje. Myślę, że ponad 90 procent spraw, które do mnie „przynieśli” radni, zostało ostatecznie załatwionych. To współczynnik, który mówi o tym, że szanujemy ludzi i chcemy z nimi rozmawiać, choć nie wszystko można zrealizować od razu.

- Wracając do mojego pytania, to czy nadal chciałby pełnić obecną funkcję po wyborach?

- Jak wiemy, żeby zostać starostą, najpierw trzeba zostać radnym. Po wyborach do Rady Powiatu Bielskiego będzie się musiała ukształtować taka większość, która tę moją osobę mogłaby ewentualnie przedstawić jako kandydata na starostę. A wtedy? Gdyby do tego doszło, to, oczywiście, taką rolę chciałbym jeszcze pełnić w nowej kadencji, bo wiele spraw jest rozpoczętych, część w toku, a co do części wiemy, w jaki sposób je układać, by z czasem płynnie przekazać je innym. Tu chodzi przecież o to, by nie pienić się w radzie, tylko te problemy ludzi rozwiązywać, bo na to właśnie czekają.

Artur Beniowski zrezygnował z ponownego ubiegania się o urząd wójta gminy Bestwina. Typuję, że w przyszłej kadencji byłby u pana wicestarostą.

- Zawsze na takie pytanie ja z kolei odpowiadam: proszę dać mi adres tej wróżki. Z powodów osobistych zrezygnował i startuje do Rady Powiatu. Co będzie potem, zobaczymy.

Rozmawiał: Marcin Kałuski