Od samego początku tej niemrawej kampanii wydaje się, że jest to gra do jednej bramki, w której końcowy rezultat może być znany już w pierwszej połowie (turze).

Pozostając w terminologii piłkarskiej można rzec, że liczące się komitety sięgnęły po rezerwowych, a w przypadku PiS - po głębokie rezerwy. Konrad Łoś jest bowiem rywalem czwartoligowym, bo większe szanse na prezydenturę mieliby z pewnością Przemysław Drabek, Stanisław Szwed i Grzegorz Puda. Gdy dodamy do tego, że kandydat publicznie zaprezentował swój program jedynie na konwencji w hotelu, a mimo naszych wielu próśb najpewniej obawia się występu przed kamerami, to może mieć ciężko zbliżyć się do 30 proc. poparcia, czyli wyniku, jaki PiS zdobył w Bielsku-Białej w październikowych wyborach.

Trzecia Droga nie postawiła na posła Mirosława Suchonia (ma ochotę na mandat europosła w czerwcowych wyborach), tylko sięgnęła po szerzej nieznanego Szymona Twardaka. O tym, że to nominacja „z przypadku” najdobitniej świadczy fakt, że kilka godzin po konferencji, na której zaprezentowano jego osobę, kandydat na prezydenta wsiadł w samolot i poleciał do Gruzji na zarezerwowany urlop (już wrócił).

Nowa Lewica oddał walkę walkowerem i wiceminister Przemysław Koperski oficjalnie poparł prezydenta Klimaszewskiego. Mimo to ambicję pokazuje Magdalena Madzia, która jednak nie startuje pod szyldem Partii Razem (choć ostatnio w kampanii wspierał ją poseł Adrian Zandberg), ale jako kandydatka komitetu społecznego. Z małym budżetem nastawiła się na kampanię bezpośrednią prowadzoną na ulicach miasta. W zalewie billboardów i banerów, jej uśmiechniętej twarzy nie widać prawie wcale.

Walki o miasto nie oddała tylko Konfederacja. Lokalne struktury nie mogły wystawić lepszego kandydata niż świeżo wybranego posła Bronisława Foltyn, który na przestrzeni kilku miesięcy robi drugą kampanię wyborczą. Partia zaprezentowała swoją „piątkę” dla miasta, w której rozpościera śmiałą (i nierealną) wizję budowy drapaczy chmur. Idea piękna, ale gdyby w mieście rzeczywiście istniało zapotrzebowanie na taką zabudowę, to inwestor pokroju właściciela Cavatiny już dawno plany te by urzeczywistniał. 

Z całym szacunkiem do Małgorzaty Zarębskiej, ale również jej środowisko odpuściło walkę o fotel prezydenta. Janusz Okrzesik, mimo dwóch porażek, przy wystawieniu słabego kandydata PiS, miałby większe szanse na dobry wynik, a może i na drugą turę. Tymczasem radna do dwóch poważnych wpadek swojego sztabu, który m.in. w terminie nie potrafił zarejestrować list ze swoimi przedstawicielami w komisjach wyborczych, dokłada populistyczną obietnicę i mija się z prawdą w kontekście Rad Osiedli.

Obietnica padła kilka dni temu przed Ratuszem - radna Zarębska zapowiedziała budowę nowego… szpitala. Usłyszeliśmy, że ponad stuletnie zabudowania BCO-SM wymagają remontu. Najwyraźnie zapomniała, że miasto na ich modernizację i wyposażenie pozyskało 160 mln zł, a inwestycja niebawem ruszy. Inna sprawa, że palców u rąk zabraknie, gdy zaczniemy wyliczać, ile oddziałów zostało zamkniętych w ostatnich latach w placówkach w regionie z powodu braku lekarzy. Brakuje też pielęgniarek i tzw. białego personelu.

W trakcie kampanii radna Zarębska krytykowała prezydenta m.in. za brak współpracy z Radami Osiedla. Gdy spojrzeć na listy do Rady Miejskiej, to KO i KWW Jarosława Klimaszewskiego ma wspólnie aż dziewięciu przewodniczących Rad Osiedla (jest ich łącznie 29). Z list Niezależnych.BB startuje… dwóch.

Absurdalnych sytuacji w tej kampanii jest więcej. Oto spot nagrany przez Wojciecha Boreckiego, na którym kandydat stoi w wejściu do hotelu Widok i mówi o potrzebie budowy przez miasto hali wielofunkcyjnej. Idea słuszna i potrzebna, ale wspomniany hotel z halą jeszcze niedawno był własnością Boreckiego, który sprzedał go… deweloperowi. Kandydat na prezydenta miał takie prawo, podobnie jak Grupa Inbud będzie miała prawo halę z hotelem wyburzyć i zbudować bloki (po zmianie planu przestrzennego).

Wpadki nie uniknął walczący o reelekcję prezydent. Nie sposób nie wspomnieć o jego propozycji debaty, złożonej podczas konwencji programowej na zamku Sułkowskich i wymyślonej chyba nieco na poczekaniu. Wszyscy rywale jednogłośnie odrzucili fatalny termin (22 marca) i miejsce (Ratusz) proponowanej debaty. W tej sytuacji Wydawnictwo Prasa Beskidzka, jako niekwestionowany lider na rynku medialnym nie tylko w Bielsku-Białej, ale i regionie, planuje zorganizowanie debaty w czwartek, 4 kwietnia w auli Uniwersytetu Bielsko-Bialskiego. Rozmowy ze sztabami trwają, większość kandydatów deklaruje swój udział.

bak