Temat realnej możliwości zamknięcia przedszkola w Lipniku, obiecanej wiele lat temu modernizacji ul. Polnej, czy wciąż uciążliwego problemu odoru z wysypiska (mimo spadającej liczby skarg) - to sprawy, jakie poruszono na zebraniu Rady Osiedla Lipnik. Frekwencja zadziwiła nie tylko zaproszonych gości, w tym prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, ale i organizatorów. Gremialne przybycie często nieobecnych radnych, to znak, że problemy są poważne, a wybory za pasem.

Do zebrania doszło w czwartek, najbardziej oczekiwanym gościem był prezydent Bielska-Białej, licznie pojawili radni, a także dyrektorzy lokalnych szkół i przedszkoli, instytucji kultury, dzielnicowy, leśniczy, przedstawiciele MZD, ZGO i spółki Aqua. Można by się spodziewać, że taki „dream team” gotów był na miejscu nie tylko odpowiedzieć na każde pytanie, ale z miejsca rozwiązać problem. Tych nie brakuje.

Kres przedszkola przy obwodnicy?

Przedszkole nr 27 w Lipniku znajduje się w bliskim sąsiedztwie wysypiska i obwodnicy. Nie jest to wymarzone miejsce do spędzania czasu przez dzieci. Do tego problemu doszedł inny - przedszkole mieści się w wynajmowanym budynku. Zmienił się administrator, koszty najmu wzrosły i nie ma pewności, że nieruchomość nie będzie sprzedana. Budzi to obawy, że przedszkole w Lipniku zostanie zlikwidowane. Część mieszkańców apeluje o budowę innego. Padają też pomysły przejęcia innego budynku.

Prezydent dał jednoznaczną odpowiedź: w dobie niżu demograficznego nie przewiduje się budowy nowego przedszkola. W innych miejskich przedszkolach dostępnych jest 50 miejsc dla przedszkolaków, z których lipniczanie mogą korzystać. Jedna z obecnych na spotkaniu matek wskazywała na brak dogodnych połączeń autobusowych z centrum miasta oraz na brak miejsc parkingowych przed przedszkolami w centrum. Prezydent stwierdził, że nie jest problemem stworzenie przed przedszkolem paru miejsc kiss&ride umożliwiających szybkie odprowadzenie dziecka i zasugerował działania w tym zakresie.

Przy okazji podjęto temat braku miejsc w Szkole Podstawowej nr 13. Przez to również dzieci w klasach I-III muszą uczęszczać do szkoły na dwie zmiany (choć nie kończą zajęć później niż o godz. 16.40). Zdaniem prezydenta szkoła padła ofiarą własnej popularności i wyjściem jest przyjmowanie dzieci z rejonu w pierwszej kolejności i ograniczenie przyjmowania uczniów z innych rejonów miasta.

Skarg mniej, ale odór nie ustępuje

Wysypisko od lat emituje odór, który dociera nawet do centrum. Poranne wietrzenie, prace w ogródku czy prozdrowotne spacery są w takich warunkach absurdem. Władze miasta i ZGO od wielu lat obiecują poprawę, ale problem wraca. Wpływ na to może mieć zapełniające się składowisko i emitowane przez nie gazy powstające wskutek rozkładu odpadów organicznych wymieszanych z innymi frakcjami.

W ostatnich miesiącach problem wzrasta. Odbywają się regularne spotkania w sprawie smrodu, Rada Osiedla wyraziła chęć wspierania budowy biogazowni. Wobec prezydenta padało wiele ciężkich pytań, niektóre w formie ostrej i przepełnionej złością na brak skutecznego rozwiązania problemu.

Odpowiedzi podjął się i prezydent i przedstawiciele ZGO. Można było odnieść wrażenie, że nie są pewni czy zaproponowane działania odniosą oczekiwany skutek i problem zniknie. Wkrotce kończą się umow dla gmin dostarczających odpady, więc jest szansa, że ilość przyjmowanych śmieci znacznie się zmniejszy.

Biogazowania w powiecie bielskim?

Przepełniony sektor składowiska przygotowywany jest do zamknięcia i wkrótce zostanie przykryty warstwą ziemi. Wystąpił problem z wyborem oferenta, ale wiosną mają rozpocząć się prace. Planowane jest też zagęszczenie studni odgazowywania i uszczelnienie zamkniętego składowiska. W ostatnich latach o ponad 30 proc. zwiększono skuteczność pozyskiwania gazów z wysypiska - zajmuje się tym prywatna firma. Zapowiedziano dalsze działania mające na celu zwiększenie wydajności procesu, nawet jeśli miałoby to skutkować wypowiedzeniem umowy wobec obecnego operatora. Koszt nowoczesnej instalacji do odgazowywania wysypiska to 5 mln zł. Ile czasu mieliby na to czekać bielszczanie? Nie sprecyzowano.

Również pomysł budowy biogazowni jest w powijakach. Jej budowa spowodowałaby, że odpady kuchenne trafiałyby od razu do instalacji. ZGO może liczyć na 55 proc. dofinansowania, a koszt budowy to 100 mln zł. Nie ma jednak miejsca na instalację - W Lipniku jest za ciasno, trwają rozmowy z gminami ościennymi.

Równocześnie prowadzone są akcje edukacyjne mające na celu polepszenie jakości segregacji odpadów kuchennych. Szczególnie z blokowisk trafiają do ZGO odpady nieposegregowane. Prezydent zapowiedział stanowcze kroki mające na celu wymusić lepszą segregację, gdyż „rozdano już żółte kartki”.

Układ drogowy wymaga przebudowy

Kilka pytań z sali dotyczyło odbioru odpadów. Pracownicy ZGO potwierdzili, że plastiki i metale od 1 lipca odbierane będą dwa razy w miesiącu. Mieszkańcy skarżyli się na długie kolejki aut do PSZOK utrudniające lub uniemożliwiające oddanie niewielkich ilości odpadów zielonych. Otrzymali informację, że od dawna osoby oddające tylko odpady zielone mają być przepuszczane poza kolejką. W praktyce różnie z tym bywa. Niektórzy pracownicy PSZOK utrudniają takie rozwiązanie powołując się na ograniczoną ilość miejsca dla aut na placu, a w przypadku wniesienia worków, na przepisy BHP rzekomo zakazujące ruchu pieszego.

Po raz kolejny Rada Osiedla podejmowała temat połączenia ul. Podgórnej i Krzyżowej, które stanowią wąskie gardło między Lipnicką i Żywiecką. Od 13 lat działa tam tymczasowy układ drogowy, a ogromny ruch między tymi ulicami odbywa się poprzez wąskie i nieprzystosowane uliczki. MZD ma projekt rozbudowy ul. Krzyżowej (dwukierunkowa i przepust pod ul. Krakowską) i połączenia jej z Krakowską. Zakłada to koncepcja budowy śródmiejskiej obwodnicy północnej. Brak jest funduszy na realizację w Lipniku.

W zeszłym roku wyremontowano zniszczoną nawierzchnię ul. Podgórnej. Jednak nie rozwiązuje to problemu ulicy przy której funkcjonuje m.in. przychodnia, przedszkole, sklepy, apteka punktu usługowe. Ulica, którą od Krakowskiej przebiega duży ruch pieszych (m.in. do szkoły) nie posiada ciągłego chodnika i jest tam niebezpiecznie. Ulica wymagałaby gruntownej przebudowy. Na razie trwają rozmowy tylko w sprawie dobudowania brakującej części chodnika - do końca roku powinien być gotowy.

Co z obiecanym remontem ul. Polnej?

Ulica Sieradzka to kolejny serial sięgający lat 80. Mieszkańcy skarżą się, że droga jest nieprzejezdna, a jej nawierzchnia przypomina krater łatany z funduszy mieszkańców. Jedna z działek, uniemożliwiająca przebudowę, miała być fragmentem drogi. Jednak miasto od lat 80. nic w tym względzie nie zrobiło. W międzyczasie jedna z rodzin, na podstawie obowiązujących przepisów, odkupiła teren. Był już moment konsensusu, ale powstały różnice zdań między właścicielami gruntu, a pozostałymi mieszkańcami. Prezydent zadeklarował, że jeśli mieszkańcy się dogadają, to wraz z radnymi rozwiążą problem i przebudują drogę. Zaproponował spotkanie z mieszkańcami i wstępnie umówiono je na przyszły tydzień.

Zdaniem Rady Osiedla, mieszkańców mamiono wizją remontu ul. Polnej podczas modernizacji Krakowskiej. Wtedy równoległa Polna stała się główną drogą objazdową w stronę Kóz. Termin przebudowania ruchliwej i niebezpiecznej dla pieszych ulicy planowany był na 2020 roku. Brano pod uwagę trzy koncepcje, ale znowu na przeszkodzie stanął brak środków. Lipniczanie zaproponowali odchudzenie projektu na taki, który nikogo nie satysfakcjonował, ale odrobinę zwiększał bezpieczeństwo pieszych. Z tego nic nie wyszło.

Absurdalna awaria przepompownii

Prezydent wyjaśniał, że w wersji najwygodniejszej koszt remontu wynosiłby pierwotnie 40 mln zł, teraz już 55 mln i w ówczesnej sytuacji finansowej miasta trzeba było ograniczyć wydatki. Zapowiedział, że plan remontu nie został pogrzebany i w trosce o gospodarność nie będzie realizowany w wersji przymusowo okrojonej, tylko ambitniejszej. Miasto wydało już 5 mln zł na wykup gruntów pod budowę. Ulica mijać będzie kościół po stronie południowej, można się domyślać, że prawdopodobnie te grunty zostały już wykupione.

Kilkukrotnie podejmowano temat nasilonej wycinki lasów wokół Lipnika i konieczność zachowania ich do celów turystycznych i rekreacyjnych. Zbierano podpisy pod petycją. Spośród innych zagadnień podejmowano temat rosnących podatków, zabudowy deweloperskiej między domami i w terenie o wysokim nachyleniu, cofającej się wody z rowów melioracyjnych i problemów z przyłączeniem do kanalizacji.

Absurdalną ciekawostką, była skarga, że przepompownia wody przy ul. Polnej przy każdorazowej awarii prądu wyłącza się i wymaga ręcznego uruchomienia. Mieszkańcy zwołują się i w kilka osób zgłaszają awarię oczekując na przyjazd ekipy. Zdarza się, że sytuacja ma miejsce kilka razy dziennie. Przedstawiciele spółki Aqua byli zdziwieni, że funkcjonuje niezautomatyzowana przepompownia. Problem ma zostać rozwiązany.

Piotr Bieniecki
[email protected]