Do czwartkowego przedpołudnia żaden z rywali Jarosława Klimaszewskiego w walce o fotel prezydenta Bielska-Białej nie otrzymał zaproszenia do debaty. Samorządowiec wezwał do niej w poniedziałek w trakcie konwencji na zamku Sułkowskich. Rywale deklarują udział w debacie, ale poddają pod wątpliwość jej datę i miejsce.

Wezwanie do debaty padło pod koniec przemówienia Jarosława Klimaszewskiego. Prezydent zaproponował datę wydarzenia, które miałoby odbyć się 22 marca, o godz. 15.00 w sali sesyjnej Ratusza. Deklarował, że w tej sprawie dojdzie do kontaktu z poszczególnymi sztabami, relacjonować debatę miałyby lokalne media. To właściwie wszystko, co padło kilka dni temu w trakcie konwencji programowej na zamku.

W czwartkowe przedpołudnie redakcja portalu skontaktowała się z pięcioma kontrkandydatami Jarosława Klimaszewskiego w walce o prezydenturę (nieuchwytny jest Szymon Twardak, kandydat Trzeciej Drogi, który przebywa poza Polską). Niemal wszyscy deklarują udział w debacie, ale nikt nie dostał zaproszenia.

- Uważam, że mieszkańcy Bielska-Białej zasługują na choć jedną, uczciwą rozmowę o przyszłości naszego miasta, bo żadna ilość plakatów, czy nawet największych banerów, nie zastąpi dobrej, gorącej debaty pomiędzy kandydatami - to wpis Bronisława Foltyn. Poseł Konfederacji ma tylko jedną uwagę. - Debata powinna odbyć się w ostatnim tygodniu, czyli w dniach 3-5 kwietnia i być ukoronowaniem całej kampanii.

Podobne zdanie przedstawia Magdalena Madzia z KWW DoBBre Miasto. - Deklaruję uczestnictwo w proponowanej w ostatnich dniach debacie wszystkich kandydatów. Mieszkańcy mają prawo usłyszeć kandydatów oraz założenia programowe komitetów wyborczych. Do tej pory kampania odbywa się głównie za pośrednictwem nielegalnie wywieszonych banerów, zawłaszczania przestrzeni publicznej w poczuciu bezkarności i braku odpowiedzialności. To, czy będzie to debata otwarta, przygotowana dla obywateli, czy też dla jednego wybranego kandydata ocenią już mieszkańcy - deklaruje kandydatka.

Małgorzata Zarębska przyznaje, że nie zna zasad i reguł na jakich ma dojść do debaty. - Po drugie nie powinien organizować debaty wyborczej jeden z kandydatów na urząd prezydenta. Po trzecie debata nie powinna odbywać się w Ratuszu, to tak jakby prezydent Duda organizował debatę w Pałacu Prezydenckim i zapraszał tam Trzaskowskiego - wyjaśnia kandydatka komitetu Zarębska i Niezależni.BB, która proponuje, by do debaty doszło na neutralnym gruncie i była współorganizowana przez wszystkie sztaby.

- W debatach należy brać udział, ale to zaproszenie zakrawa na kpinę - mówi w swoim stylu Wojciech Borecki z Koalicji Października. - Nie wiem, czy w historii wyborów samorządowych w Bielsku-Białej odbyła się kiedykolwiek debata w Ratuszu. Jest potrzeba debaty, ale nie na takich zasadach. To tak, jakbym zaprosił kontrkandydatów do siebie do domu na ciasteczka i herbatę. To zakrawa o kabaret.

Zaproszenia do udziału w debacie nie otrzymał również Konrad Łoś, kandydat PiS. - Nie mam na ten temat w zasadzie żadnej wiedzy, poza tym co wyczytałem w sieci - dodaje radny Bielska-Białej.

Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem sztabu wyborczego prezydenta Bielska-Białej, gdzie usłyszeliśmy, że w czwartek ustalane będą szczegóły związane z organizacją debaty. Czekamy na informacje.

bak