Masowe wycinki drzew w beskidzkich lasach i budowanie „autostrad” w górach budzą coraz większy społeczny opór. Ogromne wycinki w Beskidach trwają jednak nie od dziś, lecz od ponad 30 lat. Kiedyś leśnicy odpowiadali, że tak trzeba.

Argumentem było, że inaczej nie uda się uratować świerkowych drzewostanów porastających znaczne połacie Beskidów. Dziś mówią, że prowadzą normalną gospodarkę leśną, wszystko jest pod kontrolą i nie ma żadnych powodów do niepokoju. Uspokajają także w kolejnej sprawie, która budzi ogromne kontrowersje: budowy szerokich nawet na kilkadziesiąt metrów, wyrąbanych buldożerami leśnych dróg.

Przykładem niech będzie droga, jaka powstała w Szczyrku, na południowych zboczach Kotarza. By ją poprowadzić serpentynami w górę, trzeba było wyciąć w zboczu wąwóz, którego prawie pionowe skarpy w niektórych miejscach mają wysokość kilkunastu metrów. Pytany przez nas specjalista od geoinżynierii ocenił, że zaburzyło to statykę zbocza, a wykop przeciął w kilku miejscach podziemne cieki wodne, co doprowadzi - w ocenie naszego rozmówcy - do rozmywania i rozmrażania ścian wąwozu.

Więcej o sprawie wycinek i leśnych dróg pisze „Kronika Beskidzka”. Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży – w kioskach, hipermarketach i na stacjach benzynowych. E-wydanie można kupić TUTAJ.

map