Mieszkańcy chcą wyciąć piękne, kilkudziesięcioletnie świerki. Dziewięć drzew zacienia mieszkania
Lokatorzy jednego z bloków na osiedlu Karpackim domagają się wycięcia dziewięciu dorodnych świerków, które od wielu lat rosną przed budynkiem wielorodzinnym. Zwrócili się w tej sprawie do Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej, ta wniosek o wycinkę skieruje do Ratusza. Jak słyszymy, pod pismem zbiorowym podpisali się prawie wszyscy mieszkańcy bloku, ponieważ wysokie drzewa „zacieniają im mieszkania”. Jeden z sąsiadów protestuje i za pośrednictwem naszej redakcji prosi o interwencję. Urzędnicy przyznają, że problem nie jest łatwy do rozwiązania.
KSM poinformowała, że zgodnie z wnioskiem mieszkańców zamierza złożyć wniosek do Ratusza w sprawie zezwolenia na wycinkę dziewięciu dorodnych świerków rosnących przy bloku na ul. Roztoki na osiedlu Karpackim. Pod pismem podpisało się kilkunastu właścicieli mieszkań.
Zacieniają mieszkania do trzeciego piętra
Jak twierdzą lokatorzy budynku, drzewa w znacznym stopniu zacieniają ich mieszkania. Zgodnie z procedurą, zanim KSM złoży taki wniosek, przez miesiąc będzie przyjmować uwagi innych mieszkańców. Ogłoszenie zostało wywieszone na tablicach ogłoszeń pod koniec lutego. Do redakcji zgłosiła się już jedna z osób, która sprzeciwia się wycince ponad 20-letnich świerków. - Tyle lat rosły i nikomu nie przeszkadzały. Robią klimat. Pewnie ktoś chce sprzedać mieszkanie i mu zaniżają cenę - przekazuje mieszkaniec.
Spółdzielnia informuje, że za wycinką opowiedziała się większość lokatorów, za to żadnej skargi nikt nie wniósł. Prośby o wycięcie przedmiotowych drzew pojawiały już w 2017 roku, a ponownie rok temu.

- Sprawa dotyczy prawie wszystkich mieszkańców, bo drzewa sięgają aż do trzeciego piętra. Właściciele mieszkań napisali pismo, to nie KSM chce wycinać drzewa. Niestety jest tak, że 20-30 lat temu sadzono drzewa „na dziko”, gdzie tylko się dało. Teraz są problemy, a my musimy słuchać naszych mieszkańców. Z doświadczenia jednak wiem, że prawdopodobnie zgody Urzędu Miejskiego nie będzie i skończy się na doraźnym przycięciu drzew - mówi Jerzy Skwark, prezes Karpackiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Ratusz najczęściej wydaje odmowy
Z informacji, które uzyskaliśmy w Urzędzie Miejskim wynika, że spółdzielnie w przeciwieństwie do osób prywatnych muszą składać oficjalne wnioski. Urzędnicy przychylają się do nich, albo i nie na podstawie wizyty terenowej i indywidualnej oceny potrzeby wycinki, jak np. zagrożenie życia i zdrowia.
Ale czy „zacienianie mieszkań” samo w sobie zdaniem urzędników jest wystarczającym powodem, by wycinać drzewa? - Spółdzielnia musi znaleźć jakiś kompromis, to jest temat trudny. W przypadku terenów, które są w zarządzie miasta w takiej sytuacji najczęściej wydawane są odmowy, ponieważ każde drzewo jest dla nas wartością. Ale oczywiście ważne są względy bezpieczeństwa czy kwestie przeciwpożarowe. Tutaj nie da się tego jednoznacznie określić, ale trzeba jakoś pogodzić. Na pewno ważne jest, żeby dbać o to, aby drzewa były sadzone w sposób bardziej przemyślany, mając na względzie to jak mogą się rozrosnąć i jakie uciążliwości będą sprawiać - mówi w rozmowie z portalem Dariusz Gajny, ogrodnik miejski.
Adam Kanik
[email protected]

Oceń artykuł:
52 82Komentarze 125

Klauzula informacyjna ›