Nasza wybitna pani profesor z Olszówki. „Pisałam to, by przywrócić miastu europejskość”
Historię sztuki ukończyła nieco z przypadku, bo chciała studiować anglistykę. O zabytkach zwykła mówić, że to nie są tylko budynki, ale też miejsca pamięci. Za najcenniejszą architekturę miasta uważa m.in. ratusz w Białej, a w jej bogatym dorobku naukowym są niezliczone publikacje na temat zabytków Bielska-Białej. - To było odkrywanie zapomnianego dziedzictwa. Przywracanie pamięci miejscom zapomnianym. Pisałam to, by przywrócić miastu europejskość - mówi w rozmowie z portalem prof. Ewa Chojecka. Bielszczanka podczas styczniowej Gali Ikarów otrzymała nagrodę specjalną za wyjątkowe działania na rzecz bielskiej kultury.
Prof. Ewa Chojecka urodziła się w 1933 roku. Jest autorką ok. 150 opracowań naukowych dotyczących sztuki i architektury XIX i XX wieku, malarstwa oraz grafiki późnośredniowiecznej i renesansowej. Była aktywną propagatorką idei reaktywowania Muzeum Śląskiego w Katowicach. To dzięki niej w 1991 roku sprowadzono do Polski zamówiony przez Michała Grażyńskiego konny pomnik Józefa Piłsudskiego, dzieło Antuna Augustinčića z 1939 roku, pozostawiony w Chorwacji z powodu wybuchu II wojny światowej.
Rodzice pochodzili z Poznania
Od wielu lat bada i upowszechnia historię i kulturę artystyczną Bielska-Białej. Uczestniczy w dyskusjach, konferencjach i panelach naukowych, a także współdziała przy ubieganiu się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, gdzie podziw budzi jej autorytet naukowy. Rodzice pochodzili z Poznania - ojciec Stefan był prawnikiem, specjalistą od spraw asekuracyjnych i dyrektorem Towarzystwa Ubezpieczeń „Silesia” w Bielsku. Jako mała dziewczynka uciekła przed wojną do Lwowa. Od urodzenia mieszka w Olszówce Dolnej.

Historię sztuki studiowała na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, można powiedzieć, że stało się to nieco z przypadku. - Czasy były bardzo ciężkie, ja chciałam studiować anglistykę. Tymczasem anglistyka - wówczas politycznie źle widziana - została zamknięta. Była historia sztuki. Podjęłam ten kierunek i okazało się, że była to decyzja ze wszech miar szczęśliwa. Tak to w życiu bywa - przyznaje.
Ewa Chojecka interesuje się muzyką klasyczną oraz ogrodnictwem. 91-latka grywa na fortepianie. Przez większą część kariery naukowej wykładała na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Ale nade wszystko ukochała rodzinne miasto. Przez połowę jej życia Bielsko-Biała było po prostu Bielskiem.
- Bielsko ma historię i kulturę środkowoeuropejską. To moje miasto, w pełni czuję się bielszczanką - zapewnia. W jej bogatym dorobku są liczne publikacje na temat architektury Bielska-Białej. - To było odkrywanie zapomnianego dziedzictwa. Przywracanie pamięci miejscom zapomnianym. Pisałam to, by przywrócić miastu europejskość. Historia sztuki nie zna granic politycznych.
Najcenniejsze zabytki Bielska-Białej
Profesor o zabytkach zwykła mówić, że to nie są tylko budynki, ale też miejsca pamięci. Miejsca pamięci jej zdaniem to obraz, który każdy nosi w sobie. Powtarza, że niezwykle ważne jest, by tę pamięć pielęgnować. Choć Bielsko-Biała ma wyjątkowo złożoną i trudną historię, to trzeba ją przyjmować, taką jaka jest.
- Bielsko i Biała to miasta szczęśliwe, nie zostały zrujnowane, zbombardowane wojenną zawieruchą. Pozostały praktycznie nietknięte. Ale po 1945 roku doznały niemal całkowitej zmiany składu mieszkańców, podobnie jak ziemie zachodnie. Trzeba było dwóch, trzech pokoleń, aby zaleczyć dramaty i rany tamtego kalekiego czasu, pamięć tamtych spraw to też nasze dziedzictwo, nie bójmy się o tym mówić. Przypomniał to film „Śmierć wyspy” (premera miała miejsce rok temu - red.). Historia nie jest czarno-biała.
Zdaniem pani profesor, najcenniejszymi zabytkami miasta są ratusz w Białej, zamek Sułkowskich, dworzec kolejowy, Bielski Syjon, Teatr Polski, katedra św. Mikołaja i ciąg kamienic wzdłuż ulicy 3 Maja, a spinają to wszystko gotycki kościół św. Stanisława w Starym Bielsku z jednej strony oraz postmodernistyczna bryła Cavatina Hall z drugiej. Pamiętać należy o wyburzonej w 1939 roku pięknej synagodze.
Bielsko-Biała - miasto 100 przemysłów
Profesor Ewa Chojecka doskonale zna historię. Lubi o niej opowiadać. Przypomina, że fundamentem dobrobytu Bielska i Białej była industrializacja XIX wieku, którą kontynuował wiek XX.
- Miasto należało bardziej do pragmatyków, nie romantyków. O ile Bielsko rosło potężnie powoli, o tyle Biała, młodsza, dokonała imponującego skoku cywilizacyjnego szybciej: od drewnianych domów z czasów saskich (I poł. XVIII w. - red) do monumentalnego ratusza końcem XIX wieku, o klasie artystycznej i standardzie europejskim. Tę satysfakcję mąci nam obraz narastającego konfliktu narodowego, który to dwujęzyczne i wielokonfesyjne miasto począł rozsadzać. To też nasza trudna historia - mówi.
Zwyczaje turystyczne istniały u nas od dawna. - Czyż prapoczątki nie tkwią aby w czasach kontrreformacji kiedy bielszczanie-ewangelicy, którym władze zakazywały praktyk religijnych, udawali się w pobliskie góry i do lasów, aby słuchać kazań i odprawiać nabożeństwa? Stół Jan przy Błoniach (ustawiono go w 1817 roku, znajduje się przy szlaku na Kozią Górę - red.) był przecież takim „leśnym kościołem”.
Czy wykorzystujemy potencjał miasta?
Ewa Chojecka zastanawia się czy wykorzystujemy wszystkie atuty historycznego dziedzictwa Bielska-Białej dla budowania dzisiejszego wizerunku miasta. Zapytuje czy mamy pomysł na tworzenie tu i teraz obrazu miasta, czy jego quasi portretu? Jej zdanie młodzi powinni dbać, by przyszłość była świetlana.
Zdaniem profesor budulec mamy a Europejska Stolica Kultury jest dla Bielska-Białej dobrą szansą. - Okazało się, że jest tutaj wiele osób, które znają środowisko dogłębnie, a przy okazji przygotowań mogliśmy się poznać i wiele spraw przedyskutować - wszak nas to miasto obchodzi - dodaje.
A jak to było z tym pomnikiem Piłsudskiego? - W latach 90. było wiele akcji przywracania pamięci II RP, czasów przeinaczanych bądź wymazywanych przez politykę historyczną PRL, przypominanie szeptanych w domach historii rodzinnych - wyjaśnia. Profesor Chojecka jest bardzo rada z tych spraw, zaś ze wspomnianym pomnikiem wiąże się ciekawa historia. - Pracowałam wtedy na Uniwersytecie Śląskim. Pewnego razu dotarła do nas wieść o pomniku Piłsudskiego znajdującym się w Chorwacji w miejscowości Klanjec. To była rzeźba Antuna Augustinčića, która miała stanąć w Katowicach w 1940 roku, do czego nie doszło, bo wybuchła wojna. Zapadła decyzja aby rzeźbę po latach sprowadzić - wspomina.
Wojewoda zapłacił za pomnik?
- Jechałam do Klanjec z duszą na ramieniu, gdyż nie posiadaliśmy dokumentów zapłaty dokonanej artyście przez wojewodę Grażyńskiego w 1939 roku. A Chorwaci bez niczego przystają na nasze propozycje zabrania pomnika. Kiedy podpisaliśmy dokumenty przejęcia, nieśmiało zapytałam, dlaczego nie zażądali od nas poświadczeń zapłaty. Odpowiedzieli: „droga pani, my wiemy że zapłacono. Tu wszyscy wiedzą. Augustinčić był wielkim patriotą i cała sumę przekazał na powstającą wtedy komunistyczną partyzantkę Josifa Bros Tity”. Pomyślałam sobie, że „dziadek” Piłsudski takim obrotem sprawy zachwycony by nie był - mówi.
Ale to nie finał historii. Rzeźba przyjechała do Polski i trafiła do konserwacji nim stanęła na cokole. Pewnego dnia prof. Chojeckiej na uczelni złożono nietypową wizytę. - To byli tzw. Korfanciorze. Rozgniewani powiedzieli mi, że jeśli ten pomnik w Katowicach stanie, to oni go zburzą. Pamięć dramatów politycznych II RP była dojmująco żywa. Nie zgasła była pamięć o Wojciechu Korfantym, przeciwniku i ofierze Piłsudskiego i sanacji. Dopiero dziewięć lat później doszło do swoistego pojednania. Przed gmachem Sejmu Śląskiego stanęły dwa pomniki obydwu: Piłsudskiego i Korfantego, dzieło Zygmunta Brachmańskiego. To kolejny przykład, że historia jest bardzo złożona i nie jest czarno-biała - dodaje prof. Chojecka.
Rozmawiał Adam Kanik
[email protected]
Na zdjęciu prof. Chojecka na gali Ikarów. Fot. Paweł Sowa/Urząd Miejski
Oceń artykuł:
98 15Komentarze 11
Mam skromne pytanie - kiedy miasto utraciło swą europejskość ?
tęskno Ci za bielskimi naziolami jak widać
Profesor z powołania!
Pani Chojecka to skarb naszego miasta!

Klauzula informacyjna ›