Bojkot w trakcie sobotniego meczu? „Stadion zamilknie” po decyzjach prezesa
Najwierniejsi kibice Podbeskidzia mają dość decyzji nowego prezesa Krzysztofa Przeradzkiego. Podczas sobotniego meczu z Resovią najprawdopodobniej nie będzie prowadzony zorganizowany doping. Klub próbuje zażegnać konflikt.
Wpis w mediach społecznościowych w tej sprawie pojawił się dziś rano. - Pierwszy mecz, który miał być świętem w Bielsku-Białej będzie smutnym dniem, a stadion zamilknie, bo nie zgadzamy się na takie traktowanie kibiców. Jesteśmy dorosłymi ludźmi i nie potrzebujemy pośredników w rozmowie, a ustalenia są dla nas bardzo ważne. Jeśli ktoś nie szanuje nas, nie mamy powodu żeby robić inaczej.
- Rozumiemy pewne cięcia w klubie, rozumiemy zmianę struktur, żeby coś funkcjonowało lepiej, ale tu dochodzi do absurdów, o których wcześniej czy później wy też musicie się dowiedzieć - pisze Stowarzyszenie Sympatyków Klubu Podbeskidzia. O co chodzi? Ultrasi mogą wejść na stadion dopiero półtorej godziny przed meczem. Tymczasem, by przygotować oprawę potrzebują nawet czterech, pięciu godzin.
- Wszystkie identyfikatory, które od ponad 15 lat otrzymujemy z klubu zostają nam odebrane (...). Pomieszczenie gospodarcze, którym dysponujemy przed każdym meczem będzie sprawdzane, czy nie posiadamy czegoś, co jest nielegalne. Puszki, z których w dużej mierze utrzymuje się stowarzyszenie kibiców i możemy robić dzięki wam oprawy stały się nielegalne. Absurd goni absurd - piszą.
Jak ustaliliśmy w klubie, trwają rozmowy, by wypracować nową formułę współpracy z kibicami. Niewykluczone, że jeszcze przed sobotnim meczem z Resovią problem zostanie zażegnany.
bak
Oceń artykuł:
108 43Komentarze 59
Co to za dyscyplina ten pig pong,możesz coś szerzej na ten temat?
Dla dobra klubu....

Klauzula informacyjna ›