Zielona rewolucja na miejskim „gołoborzu”. Tylko komu to potrzebne? - foto
Władze Bielska-Białej postanowiły - jak to ujęto - zazielenić położony w samym centrum miasta plac Chrobrego. Czy jednak zamienianie akurat tego fragmentu stolicy Podbeskidzia w zielony „park” ma sens? Można mieć co do tego wątpliwości.
Oczywiście na tak postawione pytanie oburzą się ekolodzy i wrogowie miejskiej „betonozy”. W mieście potrzebna jest jednak również taka przestrzeń jak ta, którą oferuje obecnie plac Chrobrego - nie bez powodu zwany bielskim „Pigalakiem”. To miejsce wszelkiego rodzaju spotkań. Przychodzi tam młodzież, aby w samym centrum bezpiecznie potrenować i pojeździć na deskorolkach czy wrotkach, bo plac w takiej formie doskonale się do tego nadaje. To także popularne miejsce wydarzeń o charakterze masowym.
Widać to było gołym okiem chociażby w trakcie manifestacji w obronie demokracji, praw kobiet czy wolności sądów, organizowanych wielokrotnie właśnie w tym miejscu w ciągu ostatnich ośmiu lat.
O tych i innych wątpliwościach pisze „Kronika Beskidzka”. Wydanie tygodnika ukaże się tradycyjnie w czwartek, będzie dostęne w kioskach czy salonikach prasowych. E-wydanie jest dostępne TUTAJ.
map
Zdjęcie: Paweł Sowa/Urząd Miejski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
35 69Komentarze 56
Architektura miejska ma swoje odwieczne prawa. Inaczej wygląda rynek inaczej park. Tego się nie powinno mieszać.
Plac Chrobrego to taki nieformalny rynek bielski.
Palikoza do sadzenie drzew dla samego sadzenia. Bez celu i koncepcji. Dochodzi do tego, że miasto kupuje kilkaset drzew, a potem szuka miejsca gdzie je upchnąć.

Klauzula informacyjna ›