Od początku roku dzieci i młodzież nie mogą już kupić napojów energetycznych. Ale producenci napojów już kombinują. Nadmierne i regularne ich spożycie, zwłaszcza u młodych ludzi, może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych.

1 stycznia wszedł w życie zakaz sprzedaży osobom poniżej 18. roku życia napojów z dodatkiem tauryny lub kofeiny w ilościach przekraczających 150 mg na litr oraz zakaz sprzedaży tych napojów na terenie szkół i innych jednostek oświatowych oraz w automatach. Napoje te charakteryzują się właściwościami pobudzającymi. Obietnica dostarczenia energii w sposób szybki i łatwy przyciąga młodych ludzi.

- Po wypiciu napoju energetyzującego odczuwamy chwilowy wzrost wydolności organizmu, wydaje nam się, że zyskujemy dodatkową siłę. Jest to spowodowane tym, że do komórek dociera więcej substancji odżywczych poprzez intensywniejszą pracę serca. Wiąże się to przede wszystkim z zawartością w nich stymulantów - kofeiny, guarany, tauryny, które powodują zwiększenie ciśnienia tętniczego krwi. Nadmierne i regularne ich spożycie, zwłaszcza u młodych ludzi, może prowadzić do nadciśnienia tętniczego ze wszystkimi konsekwencjami, jak niewydolność serca czy udar mózgu - ostrzega Piotr Buszman, kardiolog PAKS.

Okazuje się jednak, że producenci już próbują obejść nowe przepisy. Jak? O tym pisze „Kronika Beskidzka”. Nowy numer lokalnego tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie można kupić TUTAJ.

aj