Nieco ponad 300 głosów zaważyło, że nie dostał się ponownie do Sejmu. Kilka tygodni później został członkiem rządu Donalda Tuska i objął fotel wiceministra w resorcie infrastruktury, gdzie odpowiada m.in. opracowanie budżetów inwestycji związanych z transportem i gospodarką wodną, nadzoruje Wody Polskie i IMGW. Przemysław Koperski wie, że ciąży na nim olbrzymia odpowiedzialność, bo w regionie mieszkańcy czekają na budowę BDI oraz linii kolejowej do Skoczowa. - Wierzę, że to będzie impuls, żeby zrealizować ważne dla nas inwestycje - mówi.

50-latek z Bielska-Białej jest absolwentem prawa na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Ostatnią kadencję zasiadał w Sejmie, wcześniej był m.in. radnym powiatu bielskiego, sejmiku śląskiego, zastępcą prezydenta Częstochowy oraz dyrektorem Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Katowicach. Niedawno został wiceministrem w resorcie infrastruktury. Zapowiada, że dopilnuje, aby ważne dla regionu inwestycje powstały.

Trzeba przyznać, że zaliczył Pan wyjątkowo miękkie lądowanie, rzutem na taśmę nie dostał się Pan do Sejmu, a kilka miesięcy później otrzymuje Pan propozycję z ministerstwa, jakie to uczucie?
- Trudno nazwać to lądowaniem, ponieważ obszar, którym zajmuje się ministerstwo infrastruktury jest kluczowy i bardzo wrażliwy. Jest bardzo dużo pracy. Wiem, że uda się wykorzystać moją obecność w ministerstwie, żeby te sprawy, które dla naszego regionu są ważne stawiać wysoko w hierarchii spraw do zrealizowania. Ale ja lubię wyzwania, lubię ciężką pracę – cieszę się na nią. Jestem gotowy do pracy. Mam nadzieję, że cele, które przed ministerstwem stawia premier Tusk będą zrealizowane.

Gdyby nie ta propozycja, jakie miał Pan plany zawodowe?
- Kilka ciekawych propozycji w związku z wygranymi wyborami (wygranymi przez sojusz KO, TD i Lewicy. Koperski mandatu nie dostał – red.) się pojawiło. W sytuacji kiedy tą propozycję otrzymałem to trudno było się specjalnie długo zastanawiać. Jest szansa, żeby coś dobrego zrobić dla Polski, dla regionu i dlatego to wyzwanie przyjąłem, ale nie ukrywam, że były różne rozmowy. Cieszę się, że mam szansę pracować w dobrym, ciekawym zespole i realizować wielkie przedsięwzięcia w naszym kraju.

W wyniku niedawnych wyborów, Lewica nie ma przedstawiciela rządu w okręgu bielskim.
- Taki był wynik wyborczy. Lewica w Bielsku-Białej, w Cieszynie, w Pszczynie, w Żywcu miała bardzo dobry wynik. Generalnie na terenach miejskich bardzo dobrze nam poszło, ale niestety były obszary na terenach wiejskich, gdzie wynik Konfederacji był lepszy. To przełożyło się na ostateczny rezultat. 308 głosów więcej otrzymała Konfederacja niż Lewica. Trzeba z pokorą przyjąć ten wynik. Oczywiście był to taki wynik gorzko-słodki bo z jednej strony mandatu Lewica nie utrzymała, poszedł do Konfederacji, co przyjąłem z wielkim smutkiem i żalem. Z drugiej strony, Lewica jest częścią koalicji 15 października, współtworzymy rząd Donalda Tuska, ja jestem częścią tego rządu i wierzę, że to z czym szliśmy do wyborów uda się skutecznie realizować.

Co Pan wie np. o gospodarce morskiej i lotnictwie cywilnym?
- Ten obszar, którym zajmuje się ministerstwo infrastruktury jest bardzo szeroki. Faktycznie jest i lotnictwo i żegluga zarówno morska jak i śródlądowa, drogownictwo, kolejnictwo. To jest naprawdę duże ministerstwo z szerokim zakresem kompetencji, ale też z bardzo ważnymi zadaniami. Nie ma jeszcze decyzji o podziale moich zadań, ale nie ukrywam, że jestem prawnikiem, mam bogate doświadczenie w samorządzie i bardzo interesujące byłoby odpowiadanie za finansowanie inwestycji. Wszystko jest jeszcze przed nami.

Rozmawiał: Adam Kanik