Mężczyzna, który zniszczył kamerę „Czarnego Anioła” oddał pieniądze za uszkodzony sprzęt. Poszukiwania agresora prowadzone były w mediach społecznościowych, a Aleksander dzięki wsparciu mieszkańców namierzył sprawcę zniszczenia kamery. Ten po kilku dniach przeprosił, ale przede wszystkim zapłacił za uszkodzenia.

Do zdarzenia doszło w połowie grudnia. Na placu Chrobrego obok choinki ustawiła się kolejka do zdjęcia z „Czarnym Aniołem” - to coraz popularniejsza postać w mieście, która jeździ na monocyklu i nagrywa krótkie filmiki. Sympatyczną atmosferę zakłócił pijany mężczyzna. - W ręku trzymałem kamerę. Nadchodzący zza pleców mężczyzna bez powodu uderzył w uchwyt. Kamera wypadł - pisał Aleksander.

Ukrainiec zadzwonił po policję i przy pomocy przychodnia próbował ująć agresora. Sprawca uszkodzenia mienia szarpał się i zbiegł do pobliskiego sklepu przy przystanku President. Gdy poszkodowany wrócił na plac Chrobrego po pozostawiony monocykl, sprawca uciekł i nie udało się go zatrzymać.

Poszkodowany o sprawie powiadomił policję, ale korzystając z mediów społecznościowych i zasięgów sam próbował namierzyć agresora. Dzięki sygnałom od mieszkańców, udało mu się go odnaleźć. Mężczyzna zapewnił, że w perspektywie kilku dni zapłac za uszkodzoną kamerą i tak też się stało. 

- Właśnie dostałem 2 tys. zł i przeprosiny w tym samym miejscu, w którym doszło do sytuacji, kiedy gość mi rozwalił kamerę - mówi na nagraniu Aleksander, który w dłoni trzyma otrzymane pieniądze.

bb