We wtorek na łamach portalu opublikowaliśmy reportaż z nocnego patrolu strażników miejskich, którzy zimą z ciepłą herbatą odwiedzają miejsca, gdzie śpią bezdomni. Po naszej publikacji bezdomnego nocującego pod wiaduktem al. gen. Andersa odwiedził dzielnicowy. 50-latek został otoczony opieką przez pracowników opieki społecznej. Przyjął propozycję pracy i jest szansa, że wyjdzie z kryzysu bezdomności.

W reportażu Śpią w pustostanach czy pod mostem na bielskim osiedlu. Nie odmawiają kubka ciepłej herbaty opisywaliśmy różne przypadki interwencji strażników miejskich w Bielsku-Białej wobec osób narażonych na wychłodzenie i śmierć. Na ogół osoby nocujące „pod chmurką” odmawiały pomocy, która w tej sytuacji ograniczana była wyłącznie do podania kubka ciepłej herbaty i dobrego słowa.

Jedną z takich osób był 50-letni mężczyzna śpiący pod stertą koców i kołder pod wiaduktem al. Andersa. Jemu prawdopodobnie uda się pomóc. Zainteresował się nim dzielnicowy asp. Rafał Kuteń z Komisariatu Polcji II, ponieważ kolejnego dnia mężczyzna ponownie przebywał pod wiaduktem.

Był wyraźnie zziębnięty, został przebadany przez wezwaną na miejsce załogę pogotowia ratunkowego, ale nie wymagał hospitalizacji. 50-latek został przewieziony do siedziby MOPS, gdzie rozpoczęto procedurę umieszczenia mężczyzny w noclegowni. Zaproponowano mu także pracę, którą przyjął.

- Ten przykład obrazuje, że można rozpocząć proces wychodzenia ze stanu bezdomności i wszystkich negatywnych czynników z tym związanych. Powiązane działania służb mają na celu pomoc i ochronę wszystkim ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. Nie bez znaczenia jest również udział lokalnych mediów, które uczulają swoich czytelników na problem bezdomności. Niech przypadek Pana Ireneusza będzie przykładem i wzorem dla wszystkich, którzy w wyniku różnego rodzaju wydarzeń życiowych znaleźli się na ulicy - mówi st. sierż. Sławomir Kocur, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.

ak