W schronisku na Skrzycznem nie ma miejsca na nocleg - zaalarmował redakcję Czytelnik. Okazuje się, że miejsca są, ale faktycznie bardzo mało. Jak to możliwe?

- Przeżyłem szok, gdy dowiedziałem się, że turyści w praktyce nie mogą już przenocować w schronisku na Skrzycznem. Powiedziano mi, że obiekt dysponuje tylko jedną sześcioosobową salą noclegową, która jest z góry zarezerwowana. Nie ma też możliwości spędzenia nocy na podłodze, gdzieś w sali jadalnej czy na korytarzu, bo tego ponoć zabraniają przepisy przeciwpożarowe. Jeśli jakiś wędrowiec zapuka z prośbą o nocleg, jest odsyłany na dół, do Szczyrku - mówi turysta z wieloletnim stażem.

Mężczyzna nie ukrywa oburzenia. W jego ocenie jest to sprzeczne z samą ideą schronisk turystycznych. Budowano je przecież po to, aby zapewnić nocleg i schronienie wędrowcom. Obecnie schronisko dysponuje 16 miejscami noclegowymi, ale bardzo często jest ich jeszcze mniej, bo miejsce zajmuje dodatkowy personel, który jest potrzebny w okresie turystycznego szczytu. Jak to jednak możliwe, że w innych europejskich schroniskach na ogół nie ma takich problemów i nocuje w nich po kilkadziesiąt osób?

Pisze o tym „Kronika Beskidzka”. Nowy numer tygodnika jest już w sprzedaży. E-wydanie - TUTAJ.

map

Zdjęcie: Marcin Płużek