Po roku władze Bielska-Białej wycofują się z nocnego wyłączania oświetlenia ulicznego. Podobne jak miało to miejsce początkiem roku, zegary sterujące latarniami będą sukcesywnie ustawiane na nowy tryb pracy. Skąd zmiana decyzji? Miasto za prąd do oświetlenia ulicznego zapłaci 6 mln zł. O połowę mniej niż oczekiwano.

Nocne wygaszanie latarnii ulicznych wprowadzono początkiem roku w związku z drastycznie rosnącymi cenami energii elektrycznej. Na podobny krok zdecydowało się kilka gmin w regionie. Dyskusja, czy nocne wygaszanie oświetlenia ulicznego w Bielsku-Białej jest uzasadnione trwała praktycznie przez cały rok.

Opozycja zarzucała prezydentowi, że brak oświetlenia nocą wpływ na spadek bezpieczeństwa mieszkańców. Władze miasta odpowiadały, że policyjne dane nie potwierdzają tej tezy, a dzięki nocnej przerwie w działaniu oświetlenia w kasie miasta zaoszczędzona zostanie kwota ok. 5 mln zł w skali roku.

Jak potwierdzono nam w Ratuszu, zapadła decyzja o przywróceniu działania oświetlenia w godz. 24.00-4.00. Zegary sterujące latarniami będą sukcesywnie przestawiane i w kolejnych częściach miasta nocą znów będzie jasno. Powodem zmiany decyzji jest wprowadzona tzw. tarcza dla samorządów oraz oszczędności po przetargu na dostawcę energii do oświetlenia ulic. Miasto na ten cel zabezpieczyło kwotę 12,78 mln zł. Tymczasem najtańsza oferta spółki Tauron Sprzedaż opiewała na kwotę 6,66 mln zł.

Bardzo duże oszczędności są także w drugim postępowaniu dotyczącym zakupu energii elektrycznej dla potrzeb Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej oraz miejskich jednostek. Przetarg dotyczył łącznie ponad 760 tzw. punktów, to m.in. przedszkola, szkoły, instytucje kultury czy domy pomocy społecznej. Ratusz na ten cel zabezpieczył kwotę 22,46 mln zł. Wybrana oferta opiewa na kwotę 9,91 mln zł. 

Kilka dni temu prezydent Klimaszewski pytany o nocne oświetlenie w wywiadzie w Beskidzkiej TV mówił: Nie chciałbym być populistą. Ja zawsze mówię mieszkańcom wprost, jakie są problemy i jak je rozwiązujemy. Trzeba robić swoje i być konsekwentnym. W tej chwili z tego nie rezygnujemy, ale nie podnosimy cen biletów komunikacji miejskiej, a wiemy jakie są wahania paliw i jak wzrosły te koszty. Będziemy czynić działania, żeby na przykład przy dworcu nieco rozświetlić. Jest bezpiecznie - deklarował.

bak