Kibic przyszedł do Ratusza. W dyskusji o Podbeskidziu cytowano Jana Pawła II - foto
Niespodziewanie pod koniec czwartkowych obrad Rady Miejskiej głos zabrał kibic Podbeskidzia. Gość długo wymieniał m.in. znany pomysł nowego prezesa spółki, który zaproponował pracownikom system prowizyjny i rozliczania ich z kosztów działania biura, ale mówił także o koncepcji zamknięcia trzeciej trybuny na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej. W odpowiedzi prezydent Jarosław Klimaszewski sugerował „nie denerwowanie się” i prosił o czas na działanie. Cytował także Jana Pawła II.
Na początku kibic podziękował Jarosławowi Klimaszewskiemu za wsparcie finansowe jakie samorząd udziela Podbeskidziu (w 2023 roku była to rekordowa kwota ok. 9 mln zł), ale potem wymieniał pomysły powołanego niedawno prezesa. - Jako dobry gospodarz musi pan wiedzieć, co się obecnie w klubie dzieje, bo nie wiem czy jest pan dobrze poinformowany. Czy wie pan, że nowy prezes chce rozliczać pracowników za niegaszenie światła? Nie uważam, moi koledzy kibice równiez nie uważają, by pan Przeradzki był osobą kompetentną na to stanowisko. Nie wiem czym był uwarunkowany jego wybór - mówił pan Paweł.
W trakcie kilkuminutowego przemówienia mówił także o pomyśle likwidacji czwartoligowych rezerw klubu (prezes Przeradzki na konferencji prasowej nazwał te informację „insynuacjami”) oraz pomyśle zamknięcia w trakcia dnia meczowego trzeciej trybuny na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej. Najprawdopodobniej kumulując kibiców tylko na jednej trybunie, klub miałby dodatkowe oszczędności na ochronie.
Kibic zapewniał, że nie staje w obronie zwolnionego Bogdana Kłysa, bo „nie broniły go ani wyniki sportowe, ani finansowe”. - Od trzech lat mówicie, że klub chcecie sprzedać. Dlaczego do tej pory się to nie udało? Byli różni ludzie, pan Borecki, firma Timago, która chciała kupić akcje pana Łukosza (posiada 35 proc. akcji - red.). Czemu nic się nie dzieje? - pytał i zaproponował, by 1 proc. akcji odkupiło Stowarzyszenie Sympatyków Klubu Podbeskidzie, bo prezydenci się zmieniają, a kibice będą z klubem do samego końca.
Zmiany w Podbeskidziu wyjaśniał Jarosław Klimaszewski. - Wyniki finansowe i sportowe klubu od dłuższego czasu nie spełniały oczekiwań, rada nadzorcza stwierdziła, że czas na zmiany. Ta zmiana jest po to, by nie komplikować życie, tylko troszkę posprzątać i po to, by ustabilizować sytuację finansową. Zapewniam, że mi jako prezydentowi i Radzie Miejskiej zależy na klubie i nie dopuścimy, żeby coś dramatycznego się wydarzyło. To, o czym pan mówi, to naturalny proces restrukturyzacyjny - zapewniał.
- Proponowałbym się nie denerwować, rozumiem, że jest pan kibicem, ale dać trochę czasu na kolejne działania. Dzisiaj pan Przeradzki jest prezesem i decyduje i odpowiada. Dalej finansowanie z gminy będzie, jest to zaplanowane w budżecie. Jestem też krytykowany przez wielu mieszkańców, że daję na ten klub tyle pieniędzy. Ja sobie z tym radzę, proszę kibiców, by poradzili sobie, że jest nowy prezes. Być może robi radykalne ruchy, ale poczekajmy na efekty - apelował do kibiców prezydent Klimaszewski.
Dlaczego nie doszło do sprzedaży akcji klubu przez miasto? - Powiem ogólnie, bo obowiązuje mnie tajemnica. Jak przychodziło do pieniędzy, to kończyła się rozmowa - skwitował i zapewniał, że działa w myśl słów Jana Pawła II - „ze wszystkich rzeczy nieważnych piłka nożna jest najważniejsza”.
bak
Oceń artykuł:
63 57Komentarze 57
He he
Śmieszny

Klauzula informacyjna ›