Mistrz jak na spowiedzi. O wódce, chorobie i biedzie w czasach dzieciństwa - foto
Książka cenionego dziennikarza Leszka Błażyńskiego o Marianie Kasprzyku to szczegółowa opowieść o rywalizacji w ringu, ale także o tym, co było poza nim. To zresztą jest może ciekawsze. „Spowiedź mistrza” to jest dobry tytuł.
Bieda w dzieciństwie (dziś ma więcej butów niż wtedy mieli rodzice i cała ich siódemka), niedoszła przygoda z futbolem (trener piłki zniechęcał go do boksu, mówiąc, że skończy ze złamanym nosem, a z kolei trener boksu przekonywał, że wybierając piłkę skończy z połamanymi nogami), złote czasy polskiego boksu („kiedy Mazurki Dąbrowskiego prostowały plecy zgięte przez nowego okupanta”), praca w kopalni Silesia, sparingi ze Zbigniewem Pietrzykowskim, podczas których szły iskry i znajomość z Tadeuszem Pietrzykowskim, tym, który walczył w obozie koncentracyjnym „Auschwitz” - to tylko niektóre wątki z książki.
Marian Kasprzyk otworzył się przed Leszkiem Błażyńskim i przytacza wiele anegdot oraz historii zza kulis. Opowiada o wódce, która w tamtych czasach lała się strumieniami, o swojej chorobie i o chorobie żony. Mówi szczerze, jak na spowiedzi, więc „Spowiedź mistrza” to jest dobry tytuł.
Więcej o książce można przeczytać w najnowszej „Kronice Beskidzkiej”. Świąteczne wydanie lokalnego tygodnika od środy dostępne jest już w sprzedaży. E- wydanie można kupić TUTAJ.
wm
Zdjęcie: Paweł Sowa/Urząd Miejski w Bielsku-Białej
Oceń artykuł:
43 5
Klauzula informacyjna ›