Mija pięć lat rządów Jarosława Klimaszewskiego w Bielsku-Białej. Niedawno prezydent podsumował swoje dokonania podczas konferencji prasowej w BCK, a teraz usiadł na kanapie w studiu BeskidzkiejTV, gdzie odpowiadał na pytania. - Każdy kto obejmuje taką funkcję liczy się z tym, że spokoju nie ma - przekonywał. W piątek na łamach portalu przedstawimy listę rzeczy, których w mijającej kadencji nie udało się zrobić pomimo deklaracji z kampanii wyborczej czy oczekiwań społecznych.

Czy jest Pan zadowolony z tych pięciu lat?

Jarosław Klimaszewski: - Moje osobiste poczucie jest drugorzędne. Niedługo wybory, mieszkańcy to ocenią. Sam nikt niczego nie osiąga. Myślę, że wspólnymi siłami mieszkańców udało się te pięć lat przepracować bardzo intensywnie. Z dobrymi efektami, pomimo tych kataklizmów, które nasze miasto i cały kraj dotykały. Tak jak mówię, od oceniania mnie są mieszkańcy. To co od lat było naszym atutem, czyli zrównoważony rozwój miasta zostało zrealizowane.

Spalarni nie udało się wybudować, ale trzeba będzie znaleźć inne rozwiązanie na najbliższe lata.

- Uznałem referendum, które było nieważne, to była moja decyzja. Jednoosobowa i bardzo trudna, ale uważam, że trzeba liczyć się z mieszkańcami, bo w końcu dla nich pracuję. Gospodarka odpadami to jest problem, który zawsze w samorządzie będzie. Już wiadomo, że spalarnia nie powstanie w naszym mieście, i tą frakcję trzeba będzie zawozić do innych spalarni, które już istnieją, i do tych które powstaną. Oby powstały jak najbliżej, aby koszty tego były jak najniższe, bo to się przekłada na opłaty śmieciowe. 

Czy jesteśmy miastem wyłącznie dla seniorów? Bo mam wrażenie to dla nich powstaje najwięcej inicjatyw.

- Tutaj nie zgodzę się. Oczywiście, liczba seniorów w naszym mieście wzrasta, jak w każdym mieście tej wielkości. Generalnie społeczeństwo - niektórzy mówią, starzeje się, ale staje się coraz bardziej nieodwracalnie dojrzałe - tak bym to ujął. Musimy też o tych mieszkańcach pamiętać. Oni też płacą podatki, pracowali w tym mieście wiele lat, musimy też dla nich przygotowywać pewne działania. Natomiast cały czas diagnozujemy i rozmawiamy z młodzieżą. W mieście dzieje się coraz więcej wydarzeń dla młodzieży. Zresztą to widać po frekwencji. To są może przyszli prezydenci, radni miejscy. Chcemy zaszczepić w nich od najmłodszych lat obywatelskość, która ma się w naszym mieście całkiem dobrze.

Niektóre miasta wracają do nocnego oświetlenia. Chociażby Czechowice-Dziedzice.

- Tak. Nie chciałbym być populistą. Ja zawsze mówię mieszkańcom wprost, jakie są problemy i jak je rozwiązujemy. Trzeba robić swoje i być konsekwentnym. W tej chwili z tego nie rezygnujemy, ale nie podnosimy cen biletów komunikacji miejskiej, a wiemy jakie są wahania paliw i jak wzrosły te koszty. Będziemy czynić działania, żeby np. przy dworcu nieco rozświetlić. Jest bezpiecznie.

Pół żartem, pół serio mówił Pan, że jedną z pańskich porażek są wyniki Podbeskidzia. 

- To jest tak, że prezydent w zasadzie odpowiada za wszelkie negatywne zjawiska w mieście siłą rzeczy. Te pozytywne nie są tak medialne, ale co zrobić. To jest spółka. Spółka sportowa. Wszystko zależy tam od wyników sportowych. To przekłada się na finanse. Te wyniki nie są zadowalające jak wiemy. Na dzień dzisiejszy Podbeskidzie jest w strefie spadkowej. W związku z tym nastąpiły zmiany w zarządzie. Robimy nowy program naprawczy. Jest nowy prezes, który ma postawić diagnozę jak najszybciej się da i przedstawić plan działania. To jest duży wydatek dla miasta. Przypomnijmy, że są inne kluby w naszym mieście i ja jako prezydent muszę balansować pomiędzy zagorzałymi kibicami, którzy chcieliby żeby przeznaczyć finanse na klub, a krytykami, którzy woleliby żebym przeznaczył na inny cel. Ostatecznie to Rada Miejska podjęła decyzję, żeby zwiększyć finansowanie wszystkich klubów w mieście, w tym Podbeskidzia.

Adam Kanik
[email protected]