Nadciągają kolejne zmiany w Podbeskidziu. Nowy prezes pozostaje tajemniczy
Dziś ostatni mecz w tym roku rozegra Podbeskidzie. Od poniedziałku w klubie działa prezes Krzysztof Przeradzki, który pracuje nad uzdrowieniem sytuacji finansowej. W środę akcjonariusze przyjmą bilans, a na horyzoncie jest nowy inwestor.
Nowy prezes pojawił się przy ul. Rychlińskiego w Bielsku-Białej w poniedziałek, poznał pracowników i rozpoczął pracę nad uzdrowieniem sytuacji finansowej. Z nieoficjalnych informacji wynika, że klub ma problem z płynnością finansową, choć pod koniec listopada tak źle nie było - tak przynajmniej mówił w mediach wiceprezydent Przemysław Kamiński, przekazując informację od byłego prezesa.
Krzysztof Przeradzki to postać szerzej nieznana i przynajmniej na razie tak pozostanie - na stronie klubowej nie pojawiła się i nie pojawi żadna wzmianka czy rozmowa z nowym prezesem. Trudno więc powiedzieć, czego się po nim spodziewać. W tym sezonie z trybun widział mecz z Wisłą Płock i z GKS-em Katowice. Zastępca prezydenta miasta Piotr Kucia mówił, że nowy prezes w przeszłości kierował klubem jeździeckim w Ochabach. Na pewno działa również w branży deweloperskiej, choć nie jest to „duży gracz”.
Zgodnie z sugestią sprzed tygodnia, po kilku dniach od nominacji ponownie skontaktowaliśmy się z prezesem Przeradzkim. Byliśmy gotowi do rozmowy, zaproponowaliśmy spotkanie. Odmówiono nam ze względu na natłok pracy - w środę planowane jest walne zgromadzenie akcjonariuszy, które zatwierdzi sprawozdanie finansowe spółki za sezon 2022/23. Podbeskidzie zanotowało w nim stratę.
Władze spółki prowadzą rozmowy z zagranicznym podmiotem, który chce odkupić akcje Edwarda Łukosza (35 proc.) i część będących własnością miasta (20 z 65 proc.). Nie są to Portugalczycy, o których pisaliśmy latem, a zupełnie inny podmiot. Wybrany został już nowy dyrektor sportowy - to były piłkarz z przeszłością w reprezentacji Polski, ale bez doświadczenia na stanowisku, które objąć ma w klubie.
bak
Oceń artykuł:
43 48Komentarze 37
Ale biletową...
He he tatko
Nikt za ten beznadziejny stan nie odpowiada, tylko każdy tłumaczy ze nie jest żle
Nie tylko piłkarzom z Jedynki i Dwójki, wypada obniżyć zarobki ale także wszystkim pracownikom w klubie którzy pracują na obecną sytuację w TSP, zarząd, dyrektor sportowy, marketing, sekretarka, ktokolwiek tam pracuje i ma realny wpływ na całokształt. Milionów złotych za awans przytulić nie chcieli a teraz najlepiej szukać w doładowaniu przez miasto jak już nie raz bywało. Taka droga to ślepa uliczka i co jakiś czas sytuacja będzie się powtarzać. System dotacji jest wadliwy, bo nie jest on wynikiem sumiennej i rzetelnej pracy tylko czasem oczekiwania na pewne pieniądze aby było na wypłaty. A to że Podbeskidzie co roku zmienia po 2-3 trenerów bez głowy i musi płacić podwójnie za te kontrakty to potem następuje sytuacja, że budżet klubu musi być deficytowy, jedna ze składowych, że wydatki są większe niż dochody z powodu ciągłych zmian i roszad w trakcie sezonu. Tak to będzie studnia bez dna i bez pozytywnych, wyników meczów na boisku.
Czytając Ciebie człowiek myśli jak można mieć tak zryty z głupoty mózg.
Właśnie takie głąby jak ty wypowiadają się tam gdzie nie kumają nic.
No jeśli tak, to pięknie się bawią: "ja do ciebie, ty do mnie". Może lepiej zlikwidować maszynkę do wyprowadzania pieniędzy z budżetu miasta?

Klauzula informacyjna ›