Przejęli sporą ilość marihuany gotowej do sprzedaży. Dilerka trafiła do aresztu - foto
Policjanci z Bielska-Białej we wrześniu zatrzymali 35-letnią bielszczankę, która w miejscu zamieszkania posiadała znaczne ilości narkotyków. Została aresztowana na trzy miesiące, a teraz o jej losie zadecyduje sąd. Grozi jej 10 lat odsiadki.
Działania funkcjonariuszy zwalczających przestępczość narkotykową doprowadziły do zatrzymania 35-letniej kobiety trudniącej się handlem narkotykami. Jak relacjonuje st. sierż. Sławomir Kocur, oficer prasowy bielskiej policji, mieszkanka Bielska-Białej w miejscu zamieszkania posiadała potężne ilości niedozwolonych substancji. Policjanci ujawnili ponad 225 porcji dilerskich marihuany do sprzedaży.
- Każda jedna akcja bielskich „narkotykowych” poprzedzona jest żmudną pracą operacyjną. Działania te w sposób bezpośredni sprzyjają poprawie bezpieczeństwa i zdrowia osób narażonych na kontakt z nielegalnym procederem handlu substancjami psychoaktywnymi. Nie ma przyzwolenia na rozwój nielegalnej działalności w obrocie substancjami narkotycznymi w naszym regionie - mówi st. sierż. Kocur.
Podejrzana na wniosek prokuratury była aresztowana na okres trzech miesięcy. Niedługo do sądu zostanie skierowany akt oskarżenia. Za popełnione przestępstwo kobiecie grozi kara od roku do 10 lat więzienia.
bb

Oceń artykuł:
28 16Komentarze 26
Polacy mają natomiast do zaoferowania żywy skansen. Do nas na przykład jeżdżą wycieczki Hiszpanów, Irlandczyków, żeby zobaczyć jak wygląda msza z procesją po ulicach, bo oni to znają już tylko z opowieści babć.
A marihuana oczywiście nic z narkomanią wspólnego nie ma. To już lepiej byłoby zająć się kawą , każdy pewnie widział, jak się zachowuje nałogowy kawosz, kiedy się z jakiegoś powodu kawy nie napije. Ale nie chodzi o zakazywani, to nic nie da, tłuste mięso też zabija, lecz zamiast go zakazywać, lepiej społeczeństwo edukować, tłumaczy, że to jest trujące, tak jak że kofeina jest mocno uzależniająca.
Przecież ten pseudo kraj to jeden wielki przekręt finansowy zbudowany na taniej sile z Chin i Malezji przyczepiony do mega portu i mega lotniska. Pogadaj z kimś kto tam mieszkał a lubi sobie pożyć jak fajnie było. Robota i robota, państwo gwarantuje Ci restrykcje jak postawisz noge w niewłaściwym miejscu. Poza tym zaduch i wilgotność, musisz mieć air con większą część roku bo ci szafy i ciuchy w nich zapleśnieją. Moge sie mylić ale Singapore Standard Chartered Marathon startuje bodajże o 4 rano?
No ale kto co lubi. Dla turysty zobaczyć ten cyrk, ok. Żyć tam? Nie dzięki.
A jak nie to Czeski Cieszyn jest rzut beretem. Tam jest normalnie i można obkupić się na zapas.

Klauzula informacyjna ›