Niedźwiedzie na drodze? Tak, ale nie w Szczyrku, choć w Beskidach ich nie brakuje
Ostatnio portale społecznościowe żyły nagraniem przedstawiającym dwójkę niedźwiedzi zaobserwowanych ponoć na drodze w Szczyrku. Filmik wywołał niemałą sensację, udostępniła go m.in. była bielska radna Grażyna Staniszewska.
Nie ma co się dziwić - niedźwiedzie w Szczyrku, na ruchliwej szosie, na wyciągnięcie ręki od dużych skupisk ludzkich. Równie szybko okazało się jednak, że to „fejk”. Uważni internauci odkryli, że zarejestrowana sytuacja nie wydarzyła się na przełęczy Salmopolskiej, ani nawet nie w Polsce, lecz prawdopodobnie w Rumunii. Kraj ten szczyci się największą populacją dzikich niedźwiedzi brunatnych w Europie.
Spotkanie misia nie jest tam niczym dziwnym i to nawet na ruchliwej na drodze, choć nie tylko tam. Niedawno furorę w sieci robiło nagranie niedźwiedzia goniącego narciarza na trasie zjazdowej w jednym z rumuńskich ośrodku narciarskich. Wróćmy jednak do polskich, a ściślej beskidzkich realiów.
Choć nagranie okazało się jedynie viralem, to jednak i u nas spotkanie niedźwiedzia wcale nie jest czymś niemożliwym. Niedźwiedzie żyją w Beskidach i zdarza się nawet, że pojawiają się blisko zurbanizowanych obszarów. Ile ich tu jest - trudno powiedzieć, bo to wytrwali wędrowcy, mogący pokonać w ciągu doby wiele kilometrów. Wędrują w poszukiwaniu pokarmu, partnera albo patrolując ogromne terytoria.
Więcej o niedźwiedziach pisze „Kronika Beskidzka”. Nowy numer jest w sprzedaży, e-wydanie TUTAJ.
map
Oceń artykuł:
32 19
Klauzula informacyjna ›