W centrum 20-tysięcznego miasta, tuż obok dużego parkingu, w pobliżu kilkunastu placówek handlowych, przez pięć godzin w mrozie, na śniegu cierpiała czternastoletnia dziewczynka. Natalia umarła. Jak to się mogło stać?

W miejscu, gdzie znaleziono nieprzytomną 14-latkę, wciąż palą się znicze, leżą kwiaty i maskotki. Co chwilę ktoś podchodzi. Jedni trwają w zadumie, inni odmawiają modlitwę. - To był anioł naszego osiedla - twierdzi pan Waldemar. - Zawsze uśmiechnięta, niezwykle uczynna wobec sąsiadów. Młodsze dzieci lgnęły do niej jak muchy do miodu. Miała w sobie jakiś dar, który powodował, że gdy była obok, człowiek się uśmiechał.

Na stronie internetowej kęckiego liceum im Dąbrowskiej zamieszczono nekrolog.: „Nie jesteśmy w stanie wyrazić naszego smutku, z powodu tego, że młode życie zostało przerwane i to w tak dramatycznych okolicznościach (…). Natalko, zapamiętamy Cię jako pełną życia, radosną, kochającą zwierzęta, dobrą i życzliwą dziewczynę. Jesteśmy myślami i modlitwą z twoim tatą i rodzeństwem”.

Grupka nastolatek ze szkoły wolno podchodzi do miejsca, gdzie upadła Natalia. W pobliżu baneru kładą dużego pluszowego misia, zapalają znicze. Stojąca obok starsza kobieta szepcze modlitwę. Młoda kobieta trzymająca za rękę kilkulatka, kładzie na śniegu zapalonego znicza w kształcie choinki.

- To współczesna, równie tragiczna ale niestety prawdziwa, a nie zmyślona opowieść o „Dziewczynce z zapałkami” - przyznaje cicho. Bohaterki opowiadania Andersena nie uratowały wątłe płomyki, Natalii nie uchronił przed śmiercią trzymany w dłoni telefon. Obie odeszły z tego świata podczas mrozu w pobliżu spieszących przechodniów. To nigdy nie powinno się wydarzyć. Nigdy nie bądźmy obojętni.

Reportaż z Andrychowa w nowym wydaniu „Kroniki Beskidzkiej”, które jest już w sprzedaży. W kioskach, hipermarketach i na stacjach benzynowych, a także - w formie e-wydania - na www.prasabeskidzka.pl.

szpil

Zdjęcie: Bogdan Szpila