Po kolędzie o dalszym remoncie kościoła. Proboszcz zapewnia, że od nikogo kasy nie wymusza
Wkrótce w diecezji bielsko-żywieckiej ruszą odwiedziny duszpasterskie. W tej sprawie napisał do nas parafianin kościoła św. Małgorzaty w Kamienicy. Nie spodobało mu się, że w zapowiedzi kolędy wspomniano, że podczas wizyty ksiądz będzie chciał rozmawiać z wiernym o dalszym remoncie kościoła. - Wszędzie tylko kasa i kasa - pisze pan Jacek, który jest niepełnosprawny i w mszy uczestnicyć już nie może - parafia zlikwidowała transmisję nabożeństw, która działała w trakcie pandemii. Proboszcz odpowiada, że do datków nikogo nie namawia. - Kto chce, ten składa ofiary. Nie chodzi tylko o remont - pomagamy misjonarzom, ubogim, Ukrainie - nigdy nic nie wymuszamy, a za wszystkie datki jesteśmy bardzo wdzięczni - mówi.
W parafii św. Małgorzaty w Kamienicy w niedzielę przedstawiono plan kolędy. W ogłoszeniach parafialnych znalazła się wzmianka, że podczas odwiedzin uzupełniana będzie kartoteka i prowadzone będą rozmowy na temat remontu kościoła. To nie spodobało się panu Jackowi, który napisał w tej sprawie do redakcji.
Msza w internecie, przelew na tacę
Zaznacza też przy okazji, że od niedawna nie może uczestniczyć w mszy św. na terenie swojej parafii z powodu braku transmisji. - Od kilku lat nie chodzę do kościoła z powodów zdrowotnych (wózek inwalidzki). Kamienica to moja parafia. Mszę oglądam w TV lub internecie (tam gdzie jest transmisja), a ogłoszenia czytam ze strony parafii - wyjaśnia. Gdy trwała pandemia parafia transmitowała nabożeństwa.
- Więc miałem sposobność uczestniczenia w mszy w parafii. Na tace robiłem przelew, tak jak bym do koszyka dawał - normalne zachowanie praktykującego chrześcijanina - zapewnia w liście do redakcji. Problem w tym, że parafia msze przestała już transmitować i pozostało tylko czytanie ogłoszeń.
Wracając do tematu remontu pan Jacek podkreśla, że odwiedziny są raz do roku i trwają krótko. - Jak to jest, że zapraszasz na „kawę” znajomego, a on tylko o problemach i kosztach budowy. Kilka lat temu na Żywiecczyźnie w ramach kolędy ksiądz zostawiał kartki, gdzie trzeba było zadeklarować ile się da w kolejnym roku na tacę - ale się zagotowało! Nie mam w tej kwestii emocji: mszę oglądam, przelew zrobię, Pan Bóg jest jeden. Ale jak księdza wpuścić, gdy wiem, że będzie mowa tylko o kasie? - pyta.
Sprzęt do transmisji musieli oddać
- Duchowny będzie chodził i omawiał kosztowny remont kościoła. Dziś kościół to tylko kasa, kasa, kasa. Zdziwieni są później, że wiernych coraz mniej. A odwiedziny duszpasterskie są raz do roku i dlatego nie powinni poruszać tematu kasy przez te kilka minut kolędy. Remont kościoła, to nie zwykły remont domu. Kościół to zabytek, więc konserwator daje wytyczne, a to kosztuje krocie. Inne „firmy” dla zabytków szukają dofinansowania w UE. Ze smutkiem stwierdzam, że coraz mniej w tych odwiedzinach Boga - dodaje.
O zarzuty pod adresem parafii zapytaliśmy proboszcza, który najpierw odniósł się do kwestii transmitowania mszy. - Sprzęt mieliśmy wypożyczony, musieliśmy go oddać. Jest wiele innych miejsc, gdzie w sposób profesjonalny transmituje się obrzędy - mówi ks. Marek Droździk. Co do finansów, proboszcz zapewnia, że zawsze w sposób transparentny przekazuje parafianom wszelkie plany i projekty, a rozmowy o remoncie nie dotyczą „wyciągania pieniędzy”. - Nigdzie nie ma informacji, że podczas kolędy chcemy zbierać pieniądze na remont. Kto chce, ten składa ofiary. Zresztą nie chodzi tylko o remont - pomagamy misjonarzom, ubogim, Ukrainie - nigdy nic nie wymuszamy, a za wszystkie datki jesteśmy bardzo wdzięczni - mówi.
Zabytkowy kościół wymaga prac
Co do remontu świątyni, ks. Droździk przekazał nam, że na bieżąco, przynajmniej raz na dwa miesiące przedstawia tzw. informację gospodarczą. Wszelkie plany remontowe zatwierdza rada parafialna i zbiórki nie są wymysłem proboszcza. - Kto do parafii chodzi, ten wie. Kościół mamy zabytkowy, w przyszłym roku skończy 120 lat. Przez długi czas mało było robione, teraz robimy bardzo dużo. Na koniec roku przedstawię szczegółowe sprawozdanie. Wychodzę z założenia, że musimy liczyć na siebie, stąd informacje o zbieranych datkach przekazywane parafianom. O wszystkim informujemy na bieżąco - dodaje.
Co zatem parafia ma obecnie w planach? W najbliższym czasie wykonana ma zostać izolacja pozioma i pionowa budynku kościoła. W przyszłym roku planuje się wymianę posadzki i ogrzewania, ponieważ obecnie świątynia ogrzewana jest ropą, co nie jest rozwiązaniem zbyt ekologicznym. Z okazji 120-lecia planowane jest też odnowienie historycznej nastawy ołtarzowej. - Wszelkie prace konsultowane są z konserwatorem zabytków i władzami miasta - zapewnia ks. Marek Droździk, proboszcz parafii w Kamienicy.
Adam Kanik
[email protected]
Oceń artykuł:
29 15Komentarze 79
Zbliża się kolęda - odwiedziny raz do roku.
Jest szansa omówić remont kuchni. Zbliża się 50 lat powstania budynku mieszkalnego. Konserwatora zabytków tu nie ma więc "co łaska".
O Biblii nie będziemy mówić bo duchowny lepiej ją zna.
Z znajomymi problemy dnia codziennego omawiam ,a duchowny też powinien być zorientowany.
O żesz ty, sorry zapomniałem, że oni finansują tylko biznes wielebnego ojca dyrektora z Torunia więc szkoda musicie walczyć dalej sami o datki
ogromną kasę zbiera w każdy rok i gdzie te pieniadze lokuje ?
a podatku od dochodu nie płaci
kosciół powinien być wyremontowany i odnowiony
nie placi od dochodu podatku i ciagle ma mało i mało.
Czy wierni są dla kościoła?

Klauzula informacyjna ›