Dariusz Pietrasiak został nowym asystentem w sztabie Podbeskidzia. Do gry w dzisiejszym meczu z Chrobrym gotowy będzie Bartosz Bida czy Piotr Tomasik, którzy nie zagrali z Cracovią. Dariusz Marzec wie, że zimą kadra musi zostać wzmocniona. - Zostały cztery mecze, gdzie może być tak, że ktoś się uratuje, swoją postawą przekona mnie, że warto na niego postawić, że jedzie dalej z nami, ale może również tak być, że ktoś potwierdzi to, że musimy dokonać zmian i się pożegnamy - mówi.

Do dzisiejszego wyjazdowego meczu w Głogowie piłkarze przygotowywali się trenując w Ligocie oraz na sztucznej murawie w Wapienicy. Początek zimy i niedawne opady śniegu sprawiają, że powoli nemożliwe staje się korzystania z bazy w Dankowicach. W kadrze powinni znaleźć się piłkarze, którzy z powodu urazów nie zagrali w sparingu z Cracovią - Piotr Tomasik, Jan Hlavica czy Bartosz Bida.

- To był nasz pierwszy sparing pod moim przewodnictwem, były już pewne elementy, które po pierwszym dniu pracy, po pierwszej jednostce treningowej, staraliśmy się wprowadzić w tym meczu. Widać problemy, z którymi drużyna cały czas się mierzy. Natomiast graliśmy wyrównany mecz z ekstraklasowym klubem, Cracovia niczym nie przeważała, a od 70. minuty graliśmy w dziesiątkę i to nie było zauważalne z poziomu boiska - mówi o przegranym sparingu z Cracovią (0:1) szkoleniowiec Dariusz Marzec.

54-latek wie, że Podbeskidzie ma poważne problemy w ofensywie. Wspólnie z beniaminkiem Zniczem Pruszków ma najmniej strzelonych goli w lidze - Oprócz wspomnianej skuteczności, to bez dwóch zdań za dużo bramek tracimy i to jest zdecydowanie do poprawy. Zagraliśmy tylko jeden mecz na zero z tyłu i trzeba coś z tym zrobić. To wszystko jest do poprawy - dodaje nowy trner „Górali”.

Do końca grania pozostały cztery kolejki, trzy z nich Podbeskidzia rozegra na wyjeździe. W tym sezonie jako jedyna drużyna w lidze na obcym terenie nie wygrała. - Będziemy grali o pełną pulę, nie będziemy się cofać. Jesteśmy żądni tego żeby zacząć punktować, już ostatnie treningi pokazują to, czego na poprzednich jednostkach, które prowadziłem, nie dostrzegłem - pazerności, radości, a we wtorek podczas gry treningowej, było naprawdę wiele ładnych bramek, składnych akcji i była radość. Jeśli to, co budujemy, będziemy cały czas poprawiać i ulepszać, to tych punktów dużo zbierzemy. Chcemy wygrywać, zebrać jak najwięcej punktów do końca roku. To, czy to są wyjazdy czy domowe mecze, nie ma znaczenia.

Dariusz Marzec myśli także o zimowym okienku. - Wszyscy wiedzą, że nie wygląda to tak pięknie, co pokazuje pozycja w tabeli i parę tych ruchów na pewno będzie, jednak nie chcę wchodzić w szczegóły. Kibice, którzy się interesują, na pewno dostrzegają braki w tej drużynie, gdzie są luki i my również to widzimy. Dlatego na szwankujących pozycjach potrzebne będą zmiany. Natomiast przychodząc do klubu, każdy z zawodników dostaje nową, czystą kartę i nikomu nie zamykam na ten moment drzwi - deklaruje.

- Zostały cztery mecze, gdzie może być tak, że ktoś się uratuje, swoją postawą przekona mnie, że warto na niego postawić, że jedzie dalej z nami, ale może również tak być, że ktoś potwierdzi to, że musimy dokonać zmian i się pożegnamy - mówi Marzec, który dziś o godz. 18.00 zadebiutuje na ławce Podbeskidzia.

bak